niedziela, 1 lutego 2015

1x01 Bitches are back

Cztery dziewczyny pewnym siebie krokiem szły przez szkolny korytarz, miało się wrażenie, że czas zwolnił. Ta sytuacja wydawała się być zupełnie jak z filmu. Cztery seksowne dziewczyny, ubrane jak na imprezę i wszystkie spojrzenia uczniów, które powędrowały prosto na nie. Chłopaki zawsze ślinili się ich widok, podczas gdy dziewczyny albo były zazdrosne, albo chciały się z nimi zaprzyjaźnić, aby być tak samo popularne. Przyzwyczaiły się do tego, ze każdy zwraca na nie uwagę i chce być taki jak one. Jednak nie Sookie, która stała obok swojej szafki. Nawet nie zauważyła Rity, która podeszła do niej, mówiąc:
- Suki wróciły. 
Zanim Sookie zorientowała się, co powiedziała do niej przyjaciółka, dziewczyny przy zeszły obok niej, a jedna uśmiechnęła się do niej z wyższością, tak jakby była kimś gorszym. Reszta nawet nie zwróciła na nią uwagi. 



*parę godzin wcześniej*

Scena 1

Mawiają, że powroty po wakacjach do szkoły są najgorsze. Ktoś kto napisał tą regułę, chyba nie miał styczności z Sookie Waterhause. Ona widziała w liceum coś więcej niż inni. Miała swoje własne spojrzenie na wiele spraw, tak inne od toku myślenia wielu ludzi. Widziała w college’u szansę dla siebie, na rozwinięcie się, a potem poszybowanie na skrzydłach do swojej ukochanej uczelni i tam przebrnięcie przez nie jako dodatek. Uważała, że liceum to ciężka harówka a studia to przyjemność. Jej mama była z niej zawsze taka dumna. Chwaliła się zawsze całej rodzinie jej ocenami i dojrzałymi spostrzeżeniami na otaczający nas świat. Sookie nigdy nie chciała toteż jej zawieść. Zawsze pilnie się uczyła, aż weszło jej to praktycznie w nawyk. Było to dla niej czymś w rodzaju obowiązku, którego nie wyobrażała sobie nie wykonać. Nawet gdy leżała w domu chora potrafiła na tyle na ile ma sił, pouczyć się. I to nie było wcale tak, że była kujonką. Bo gdy była sama potrafiła dużo przeklinać, a także umiała być prawdziwą suką kiedy chciała. Ale takich sytuacji nie było wiele. Jej ojciec nigdy nie poświęcał jej przesadnej uwagi. Ciągle pracował, a gdy wracał był zbyt zmęczony aby chociaż zapytać jak jej minął dzień. Sookie z czasem przyzwyczaiła się do tego i teraz uważała to za coś normalnego. Byłaby na pewno zaskoczona faktem gdyby pewnego razy zapytał jej się jak tam w szkole? Jednak nie robiła sobie już złudnych nadziei. Koniec z tym. W szkole kolegowała się z Ritą. Była od niej rok starsza i czasem rozmawiały na przerwach, ale nie można było tego nazwać wielką przyjaźnią, zwykła znajomość – nic więcej. Ricie podobało się, że Sookie nie gadała ciągle o ciuchach i chłopakach, tylko można było z nią porozmawiać na wiele ciekawszych tematów, jak chociaż sytuacja polityczna w Niemczech, chodź nigdy o tym nie rozmawiały. Rita była zawsze modnie ubrana i zabawna. Sookie nie wiedziała dlaczego z nią rozmawia, przecież mogłaby się zaprzyjaźnić z każdym, prawda? 
- Sookie! Spóźnisz się pierwszego dnia do szkoły! – krzyknęła jej mama z dołu. Dziewczyna przejrzała się jeszcze raz w lustrze, po czym zbiegła po schodach, robiąc tym samym hałas butami. 
- Jestem. – powiedziała wchodząc do kuchni. 
- Zrobiłam ci śniadanie. – odparła jej rodzicielka wycierając dłonie ręcznikiem. 
- Dzięki mamo, ale nie jestem… aż tak głodna. – powiedziała patrząc z nie smakiem na przygotowaną jajecznicę, która była nieco przypalona. Jej mama otworzyła usta aby coś powiedzieć, ale zamknęła je gdy zadzwonił telefon Sookie. Dziewczyna nacisnęła zieloną słuchawkę, mówiąc:
- Halo? Cześć Rita. Co tam? Już nie możesz się doczekać? – uśmiechnęła się. 
- Masz czas może po szkole? Wyskoczyłybyśmy do baru na drinka, co?
- No nie wiem… - Sookie przygryzła wargę. 
- Sooks, błagam. To początek roku szkolnego. Obiecuje ci, że jak nam za dadzą lekcje to odstrzelę jaja panu Flintowi. – powiedziała bojowym tonem Rita, na co Sookie zachichotała. 
- W porządku, ale nie zostanę długo. 
- Wiem. – odparła jej koleżanka rozłączając się. Sookie schowała telefon do torebki i spojrzała na swoją mamę, która wyglądała tak jakby wyczekiwała wyjaśnień. 
- No co? To tylko koleżanka. – powiedziała oburzonym tonem. Kobieta kiwnęła głową nie przekonana i mówiąc „powodzenia w szkole” wyszła. – Dzięki. Przyda się. – odparła prawie szeptem Sookie. 

Scena 2

- Myślicie, że ten top mnie pogrubia? – zapytała Kendall stojąc przed lustrem w obcisłej czarne bluzce. 
Barbara leżała na łóżku przeglądając czasopismo,  podczas gdy Adrianna malowała paznokcie, a Rachel siedziała w fotelu patrząc w okno.
- Jesteś zbyt szczupła aby cię pogrubiał. – powiedziała Barbara, spoglądając na niej znad gazetki. Kendall jeszcze raz na siebie spojrzała nie przekonana. 
- To pierwszy dzień szkoły po wakacjach. Tak jak nas zapamiętają tego dnia, tak będą pamiętać do końca roku szkolnego. – odpowiedziała dziewczyna.
- Czyli ja do końca roku zostanę „tą co była w poprawczaku” ? – spytała nagle Rachel. 
- Och, wiesz że nie o to mi chodziło. – odburknęła zirytowana Kendall zdejmując bluzkę. – Idę się przebrać w coś innego. Jednak wyglądam zbyt grubo, ale jesteście zbyt miłe aby powiedzieć prawdę. – uśmiechnęła się do nich słodko.
- My miłe? Dobre sobie. – zadrwiła Barbara. – Wszyscy się nas boją, uważają nas za bóstwa. Właśnie dlatego nas kochają, bo jesteśmy sukami.
- A właśnie. – odezwała się Adrianna patrząc na Rachel to na malowane paznokcie. – Nadal nam nie powiedziałaś dlaczego pobiłaś pana Matthewsa. 
Dziewczyna wzruszyła jednak ramionami. 
- Miałam zły dzień, a on uwziął się na mnie. – odparła jakby to miało załatwić temat. 
- Musiał bardzo się na ciebie uwziąć skoro krzyczałaś i szarpałaś go, a potem zaczęłaś głośno płakać. – zauważyła Barbara. 
Rachel westchnęła. Chciała to wymazać z pamięci. Najgorszy był chyba fakt, ze będzie musiała widywać pana Matthewsa na przerwach, a także będzie miała z nim jedne zajęcia. Miała ochotę się rozpłakać. Przygryzła wargę aby tego uniknąć. Adrianna chciała coś powiedzieć, ale w tym momencie wyszła Kendall tym razem w niebieskim topie. 
- I jak? – zaprezentowała się. 
- Idealnie. 
- Wyszczupla cię. 
- Jest ślicznie.
Komplementowały ją dziewczyny. Ona jednak machnęła nie dbale dłonią tak jakby ją to nie obchodziło, chodź rzeczywistość była zupełnie inna. Kochała bowiem komplementy jak nic innego na świecie. 
- Dobra czas do szkoły. – zadecydowała Kendall. – Ruszcie się dziewczyny. – powiedziała zabierając Barbarze czasopismo, która na początku protestowała, ale potem przestała. Kendall zabrała również lakier do paznokci Adriannie. 
- Hey! Jeszcze jeden paznokieć. 
- Nie mamy czasu. – stwierdziła brunetka. – Rachel, no chodź. 
Dziewczyna teraz dopiero jakby oprzytomniała. Spojrzała na nią i po chwili ciężko wzdychając wstała z fotela kierując się w stronę wyjścia. To będzie ciężki rok. 

Scena 3
Rita zaczęła machać do Sookie już przed szkołą. Ta uśmiechnęła się i pomachała jej nie śmiało. Gdy blondynka podeszła wzięła koleżankę pod ramię idąc w stronę szkoły. 
- Szmat czasu się nie widziałyśmy, a ty jeszcze robisz problemy ze zwykłym wyskoczeniem na drinka. – zażartowała Rita, a Sookie uśmiechnęła się ponownie. 
- To nie specjalnie są moje klimaty. – odparła dziewczyna. 
- Więc jakie masz klimaty? – Rita uniosła do góry jedna brew. – Siedzenie w domu pod kocem i czytanie nudnego romansidła popijając kakao? 
Sookie kiwnęła glową ze śmiechem. 
- Błagam. – westchnęła Ora. – Mam nadzieje, że żartujesz. 
- A ty jak spędzasz wolny czas? 
- Masz na myśli co robiłam we wakacje? Cóż, imprezowałam. Dużo imprezowałam. Właściwie ledwo co wstałam z łóżka i szłam na imprezę. 
W tym momencie obie się roześmiały. 
- Moje wakacje były bardzo super nudne. – powiedziała dziewczyna. 
- Mogłaś dzwonić! Chętnie bym cię zabrała na jedną z imprez. Poznałabyś dużo fajnych osób. Może nawet tego jedynego? – poruszyła zabawnie brwiami. 
- Ten jedyny jest ciągle ten sam od trzech lat. Nie zmiennie. – odpowiedziała dziewczyna. 
- I jakoś nadal nie zwrócił na ciebie uwagi. – powiedziała Rita, a zaraz potem ugryzła się w język. – Przepraszam. Czasem nie wiem co mówię. 
- Nic się nie stało. – Sookie lekko się uśmiechnęła, chodź te słowa ją zabolały. – Przyzwyczaiłam się do tego nie wyparzonego języka. 
- Małpa. – Rita walnęła ją po przyjacielsku w ramię, a potem doszły do szkoły. Weszły po schodach nadal trzymając się pod ramię, aż Sookie puściła koleżankę w środku budynku. 
- Idę szukać mojej klasy. – powiedziała Sookie. 
- Powodzenia. – pomachała jej Rita z uśmiechem, a gdy Waterhause się odwróciła popatrzyła na nią ze smutkiem. 

Scena 4

- Cześć stary! – krzyknął Calum wskakując na plecy zaskoczonego Dylana. 
- Hej. – odpowiedział witając się z nim, gdy chłopak zszedł mu z ramion. 
- Jak minęły wakacje? Dużo lasek zaliczyłeś? 
Dylan się roześmiał. 
- Właściwie to ani jednej. – odpowiedział idąc przed siebie, a Calum zaczął iść obok niego. 
- Ty poważnie? – zdziwił się brunet. – Stary. – złapał go za ramię. – Trzeba coś z tym zrobić. Może jeszcze mi powiesz, ze jesteś prawiczkiem? 
- A ty nie? – Dylan uniósł do góry jedną brew. 
- Tak, ale ja pilnie szukam, a ty nawet tego nie robisz. Ty chcesz zostać wiecznym prawiczkiem. – powiedział kiwając głową. – Jak nakręcą drugą część 40 – letniego prawiczka to dostaniesz główną rolę. 
Dylan wywrócił oczami. 
- Zawsze wiesz jak podnieść na duchu. 
- Od tego ma się przyjaciół. 
- Słuchaj.- Dylan spojrzał na niego. – Może jest ktoś przez kogo nie chcesz iśc do łóżka z nikim innym. 
- Ktoś? Stary, nie mów mi, ze to chłopak. – wzdrygnął się Calum. 
- To dziewczyna. – odpowiedział Dylan wzdychając. – Bardzo piękna dziewczyna i wyjątkowa. 
- Cztery suki? 
- Co? 
- Czy to któraś z czterech suk? Chyba znasz je, prawda? 
- Cóż… - Dylan podrapał się po karku. – W sumie za kogo ty mnie masz? Ona jest miła. 
- I chwała Bogu. – Calum poklepał go po plecach. – Nie utrzymałbyś przy sobie żadnej z nich, co ja gadam. Nawet byś żadnej nie zdobył. – Calum się roześmiał. – A propo bycia prawiczkiem. Dzisiaj idę do klubu +18 i mam zamiar coś zaliczyć. 
- Nie masz 18 lat. – zauważył jego przyjaciel marszcząc brwi. 
- Niby tak, ale oni tego nie wiedzą. – uśmiechnął się szeroko. – A fałszywy dowód jeszcze nikomu nie zaszkodził. – puścił mu oczko i odszedł od niego. 

Scena 5
Cztery dziewczyny pewnym siebie krokiem szły przez szkolny korytarz, miało się wrażenie, że czas zwolnił. Ta sytuacja wydawała się być zupełnie jak z filmu. Cztery seksowne dziewczyny, ubrane jak na imprezę i wszystkie spojrzenia uczniów, które powędrowały prosto na nie. Chłopaki zawsze ślinili się ich widok, podczas gdy dziewczyny albo były zazdrosne, albo chciały się z nimi zaprzyjaźnić, aby być tak samo popularne. 
Przyzwyczaiły się do tego, ze każdy zwraca na nie uwagę i chce być taki jak one. Jednak nie Sookie, która stała obok swojej szafki. Nawet nie zauważyła Rity, które podeszła do niej, mówiąc:
- Suki wróciły. 
Zanim Sookie zorientowała się, co powiedziała do niej przyjaciółki dziewczyny przy zeszły obok niej, a jedna uśmiechnęła się do niej z wyższością, tak jakby była kimś gorszym. Reszta nawet nie zwróciła na nią uwagi.
- Suki? - dopiero teraz Sookie otrząsnęła się. 
- Yeah. – westchnęła Rita. – W zeszłym roku były z nimi same problemy. Byłaś jeszcze szarą myszką i nikogo nie znałaś, a potem poznałaś mnie i wszystko się zmieniło. – uśmiechnęła się. 
- Kim one są? – zapytała dziewczyna. 
- To nie ma znaczenia. Lepiej abyś trzymała się od nich z daleka. – powiedziała Rita kiwając głową. – Nic dobrego ze znajomości z nimi nie wyniknie. Ale Rachel była w poprawczaku, za pobicie nauczyciela. – powiedziała. – Cała szkoła o tym mówi. Nie interesuj się nawet nimi. Ich życie to pasmo imprez i seksu bez zobowiązań. 
Sookie kiwnęła głową. 
- Muszę już iść. – poinformowała ją i odeszła od zaskoczonej blondynki. 

Scena 6

- Puk, puk. – powiedziała Kendall wchodząc do środka. Jason nauczyciel historii, który siedział za biurkiem uśmiechnął się na jej widok. Dziewczyna zamknęła za sobą drzwi i przekręciła klucz. – Pan profesor tęsknił za swoją ulubioną uczennicą? – uśmiechnęła się słodko. Jason kiwnął głową wstając. 
- Kendall. Wróciłaś. Tęskniłem. – powiedział podchodząc do niej i mocno ją przytulając. Dziewczyna odwzajemniła uścisk. 
- Jak spędziłeś czas beze mnie? 
- Hm, spędziłem go na tęsknieniu za tobą i zastanawiając się co robisz. – powiedział, a zaraz potem się roześmiał. – Właściwie byłem trochę u rodziców, potem pojechałem w góry z kolegą i jakoś to minęło. 
- Och, musiało być bardzo, bardzo nudno. – powiedziała udając zmartwioną, a potem spojrzała na zegarek ścienny. – Mamy jeszcze całe 10 minut panie profesorze.– uśmiechnęła się znacząco, a Jason już wiedział co to oznacza. – Gotowy na szybki numerek? – spytała, a zaraz potem pocałowała go co mężczyzna odwzajemnił. Całowali się mocno i namiętnie. Jason wplótł palce w jej włosy, a potem jego dłonie zaczęły schodzić niżej i niżej, aż znalazły się na biodrach. Kendall jęknęła w jego usta, co tylko spotęgowało falę podniecenia. Jason czując, ze nie wytrzyma odwrócił ją w stronę biurka tak, że szedł do niego przodem, a ona tyłem. Oparł ją gwałtownie o nie, na co dziewczyna jęknęła tyle, że z bólu ale nie zwróciła na to zbytniej uwagi i nadal go całowała jeżdżąc jego językiem po podniebieniu. Potem dobrała się do jego rozporka odsuwając ją i ściągając w dół spodnie. Jason oderwał się od niej na moment i dociągnął je do końca razem z bokserkami. Kendall uniosła swoją sukienkę do góry i ściągnęła majtki, a potem Jason uniósł ją tak, ze oplatała nogami jego biodra. Wbił się w nią gwałtownie i oboje zaczęli dyszeć. Starali się być cicho, ale jęki ich rozkoszy roznosiły się po całym pomieszczeniu. Jason obsuwał ją w górę i w dół, na co Kendall złapała go mocno za tyłek i nie puszczała. Pot zaczął lać im się po czole i w innym wypadku  Kendall martwiłaby się rozmazanym makijaże, ale teraz nie zwracała na to uwagi. 
- Jeszcze trochę. – stęknął Jason wbijając ją w siebie mocniej. Dziewczyna rozwarła wargi z podniecenia i starała się nie krzyczeć. 
- Dochodzę, prawie. – jęczała wijąc się. Ocierali się o siebie i było to pełne namiętności i pożądania. 
- Jestem, taki, twardy, przy, tobie. – wypowiadał ciężko te słowa i to wystarczyło aby oboje doszli w tym samym czasie. Kendall schowała twarz w zagłębieniu jego szyi zmęczona. Podczas gdy Jason posadził ją na biurku i podciągnął spodnie, zapinając rozporek. – To było… - dyszał. 
- Spontaniczne. – ucięła dziewczyna uśmiechając się szeroko. 
- T-tak. – odpowiedział, a zaraz potem zadzwonił dzwonek. 
- Czas na lekcje profesorku. – uśmiechnęła się do niego sprośnie i powędrowała do swojej ławki. 

Scena 7

Przez całą lekcję historii Kendall i Jason posyłali sobie nie grzeczne spojrzenia wiedząc już idealnie co będą robić potem. Jason jednak chcąc w jakiś sposób odgonić nie grzeczne myśli od siebie, postanowił zapytać z ostatniego tematu. Uważnie przejrzał dziennik jeżdżąc palcem po nazwiskach. Przystanął na... 
- Palvin. - powiedział. Dziewczyna zaprzestała pisania sms i spojrzała na niego zaskoczona. 
- Tak? 
- Wstań, proszę. - odparł przyjaźnie. Dziewczyna nie chętnie wstała wywracając przy tym oczami. Była jak zwykle bowiem nie przygotowana i wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie. Dostanie jedynkę w pierwszym dniu szkoły. - Co wiesz o wojnie holendersko - angielskiej? 
Barbara zmarszczyła brwi zastanawiając się czy taki temat w ogóle był kiedykolwiek poruszany, jednak nie mogła sobie przypomnieć. Jason westchnął. Barbara już miała powiedzieć "nie wiem", gdy nie oczekiwanie ktoś powiedział:
- Była pierwszą z czterech wojen stoczonych pomiędzy oboma mocarstwami. Wojna w całości rozgrywała się na morzu pomiędzy flotami Commonwealthu i Zjednoczonych Prowincji Niderlandzkich. Przyczyną wojny były nieporozumienia w kwestii handlu morskiego, dążenie obu stron do objęcia przewagi w handlu morskim i ogłoszenie w październiku  Aktu Nawigacyjnego. 
Cała klasa spojrzała w jedną stronę, nauczyciel również. Nikt nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Sookie tymczasem starała się udawać, ze jej tam nie ma. Milczała. Jason jednak dobrze wiedział kto stał za tą odpowiedzią. Uśmiechnął się przyjaźnie w jej stronę mówiąc:
- Bardzo dobrze panno Waterhause. Uratowałaś koleżankę. Powinnaś jej za to podziękować. - zwrócił się do Barbary. - A ty Sookie dostajesz piątkę na nowy rok szkolny, gratuluje. - pochwalił ją czym wywołał szeroki uśmiech na jej twarzy. Gdy Barbara na nią spojrzała, blondynka przestała się uśmiechać i starała się grać nie wzruszoną. 


Scena 8

Barbara stała w otoczeniu swoich przyjaciółek, gdy zauważyła wychodzącą z sali Sookie. Bez informowania swoich koleżanek, gdzie idzie oddaliła się do nich i pewnym krokiem skierowała się w stronę dziewczyny. 
- Cześć. - powiedziała starając się mówić przyjaznym tonem. 
- Cz-cześć. - odpowiedziała nieśmiało dziewczyna. 
- Dzięki za uratowanie na historii, by the way. - powiedziała dziewczyna, a Sookie spojrzała na nią zaskoczona. 
- Myślałam, ze byłaś zła. - stwierdziła. 
- Ja? Zła? Niby dlaczego? Dzięki tobie nie dostałam jedynki. 
- Tak, w sumie racja. - odpowiedziała dziewczyna rozglądając się nie pewnie. Była tak zestresowana, ze chciała już sobie iść. Rita zabroniła jej z nimi rozmawiać, a ona zwykle wie co mówi. 
- Myślę, że... - Barbara spojrzała na nią mrużąc oczy. - Pasujesz do nas. - dodała, czym wywołała ogromne zaskoczenie  Sookie. Otworzyła szeroko oczy nie pewna tego co słyszy. 
- Słucham?
- Tak, głośno myślę. - Barbara przygryzła wargę i z tym od niej odeszła. Sookie stała zaskoczona, nie mogąc się ruszyć. Patrzyła za odchodzącą Palvin zastanawiając się czy to się stało naprawdę? A może śniła? Barbara Palvin powiedziała, ze do nich pasuje? To nie mogła być prawda! No way! 
- Czego chciała? - zapytała Rita pojawiając się za ramieniem przyjaciółki. 
- Podziękować. To wszystko. - odpowiedziała odwracając się do niej. 
- Za co? - zmarszczyła brwi. 
- Za uratowanie na lekcji. - powiedziała dziewczyna wywracając oczami. - Chodź na stołówkę, jestem głodna. - dodała ciągnąc Rite za koszulkę. Ta jednak miała złe przeczucia co do Palvin. Ona nigdy nie dziękuje. Nawet gdyby ktoś jej uratował życie, to nie wiadomo czy by podziękowała. 
Barbara podchodzi tymczasem do swoich przyjaciółek, które patrzą się na nią zaskoczone. 
- Co to było? - zapytała Kendall. Barbara wzruszyła ramionami. 
- Jesteście zbyt inteligentne aby robić z was kozły ofiarne, ale ona nie. - uśmiechnęła się słodko. - Będzie nam wyświadczać przysługi w zamian za popularność, którą na pewno dostanie. Więcej znajomych na facebooku, więcej followersów na twitterze. Przyda jej się. 
- A czy ona wie, że zamierzasz się nią wyręczać? - odezwała się Rachel. 
- No chyba mi nie powiesz, ze to według ciebie nie w porządku. Nawet jej nie znamy. Co mam szkodzi? A może się przydać. - uśmiechnęła się dziewczyna. 
- A jeśli się połapie? - powiedziała Adrianna. 
- Jest zbyt zapatrzona w nas. - odpowiedziała z szerokim uśmiechem. - Ta mała pragnie uwielbienia i sławy, a my jej to możemy dać.  

Scena 9

- I tak po prostu podeszła ci podziękować? - zapytała Rita niosąc miskę pełną frytek na stołówce. Sookie kiwnęła głową. 
- Tak, tak po prostu. Czy to naprawdę takie dziwne? 
- Eee, tak? - dziewczyna spojrzała na Waterhause jak na idiotkę. - Wiadomo, ze o coś jej chodzi. - powiedziała siadając i biorąc jedną frytkę do ust. Sookie zajęła się jedzeniem sałatki. Nabiła na widelec sałatę i włożyła sobie do ust. 
- A może nie jest tak wredna jak sądzisz? 
- Barbara Palvin to największa suka na tym świecie. I koniec tematu. 
- Masz rację. Skończmy o tym rozmawiać. 
- Nie miałam tego na myśli... - zaprotestowała Rita. 
- Wiem. Ale nie chcę o tym gadać. - odparła dziewczyna. W tym momencie zobaczyła jak Barbara, Kendall, Rachel i Adrianna wchodzą do stołówki. Znów wszystkie oczy powędrowały wprost na nie. Były podziwiane i uwielbiane. Każdy chciał być takie jak one, toteż nikt nie mógł się powstrzymać przed popodziwianiem ich okazałości. Nawet Sookie. A to chyba było najgorsze z tego wszystkiego. Dziewczyny usiadły przy stoliku przy oknie, głośno się śmiejąc. Barbara zauważyła spojrzenie Sookie i puściła jej oczko, a zaraz potem powróciła do rozmowy. Sookie nie wiedziała czy to było do niej czy też nie? Więc spuściła głowę zawstydzona. 

Scena 10

Kendall miała ostatnią godzinę lekcyjną, więc przed powrotem do domu, stwierdziła, że dobrze będzie się spotkać ze swoim kochankiem. Sprawdziła w planie, ze teraz ma okienko, więc szczęśliwa pobiegła do gabinetu nauczycielskiego, modląc się aby był tam sam. Zapukała do drzwi, a gdy usłyszała "proszę" weszła do środka. Jason siedział na krzesełku przy biurku i przeglądał jakieś papiery, pijąc prze okazji kawę. Kendall uśmiechnęła się do niego znacząco i zamknęła drzwi. 
- Dzień dobry panie profesorze. Bardzo jest pan zajęty? 
- Kendall, przykro mi, ale powinnaś iść. Ktoś może tu w każdej chwili wejść. 
- Przecież możemy rozmawiać na przykład o lekcji, prawda? - powiedziała uśmiechając się do niego słodko. 
- Nie chce cię wyganiać, naprawdę. Ale chyba lepiej będzie jeśli już pójdziesz. 
Kendall spojrzała na niego z urazą i założyła ręce na klatkę piersiową. 
- Powiedz mi, ale tak szczerze, ile jeszcze zamierzasz ukrywać nasz związek? 
- Ja? - obruszył się Jason. - Myślałem, że raz go ukrywamy. 
- Jeśli o mnie chodzi, mogłabym go ujawnić nawet teraz. - powiedziała pewnym tonem. Jason zadrżał na te słowa. Nie mógł do tego dopuścić. To była ostatnia rzecz jakiej teraz chciał. 
- Nie zrobisz tego, prawda? - spojrzał na nią nie pewnie. Kendall prychnęła wściekła. 
- Oczywiście, że nie. - powiedziała, a Jason odetchnął z ulgą. 
- Dobrze wiesz, że spotkamy się nie legalnie, prawda? 
- Tak, ale... nie wiem czy gdyby to było legalne to chciałbyś ujawnić to, cokolwiek to jest. - powiedziała machając nie dbale dłonią i wyszła z jego gabinetu. Jason westchnął ciężko. 

Scena 11

Sookie weszła do domu po ciężkim dniu w szkole. Położyła torbę na fotelu w salonie i poszła do kuchni, gdzie jej mama smażyła kotlety. Kobieta zerknęła na nią z uśmiechem. 
- Witaj skarbie, jak pierwszy dzień w szkole?
- W porządku. - odpowiedziała wzdychając. 
- Poznałaś kogoś interesującego?
- Tak jakby. - odpowiedziała rozglądając się po domu. - Taty nie ma? 
- W pracy. Dzisiaj wróci naprawdę późno. 
Sookie westchnęła mrucząc "jak zwykle". Nienawidziła kiedy tata pracował. Nigdy nie miał dla niej wystarczającej ilości czasu. 
- Pójdę do siebie. - powiedziała wychodząc z pomieszczenia. Pani Waterhause odwróciła się, mówiąc:
- Ale obiad... 
Sookie weszła schodami na górę i zamknęła drzwi od swojego pokoju, rzucając się na łóżko, leżąc brzuchem. Przyłożyła twarz do poduszki i leżała tak, nim nie zadzwonił telefon. Nie chętnie wstała i odebrała go, naciskając zieloną słuchawkę:
- Halo? 
- Sookie? Hej. Słuchaj, musimy przełożyć wyjście do baru. Nie mam dzisiaj czasu. - powiedziała Rita. 
- Nie ma sprawy, i tak nie miałam zbytniej ochoty. - odparła przecierając twarz, była zmęczona. 
- Na pewno się nie gniewasz? 
- Na pewno. Do jutra. - powiedziała z uśmiechem i rozłączyła się. Potem uśmiech zszedł z jej twarzy. 

Scena 12

Kendall przebrała się w domu i limuzyna zawiozła ją do agencji towarzyskiej, gdzie chciała pracować na stałe. 
Stwierdziła, że tam zapomni o przykrościach, których musi doświadczać na co dzień. Gdy samochód przystanął wysiadła z niego czując się jak hollywoodzka gwiazda. Zamknęła drzwiczki z trzaskiem i weszła do środka budynku. Stała tam recepcjonistka, którą Kendall dobrze znała. Była jej koleżanką z wakacji. 
- Cześć Lisa. - powiedziała opierając się łokciami o blat. 
- Kendall, hej. - odpowiedziała z uśmiechem. - Miło, że przyszłaś mnie odwiedzić. 
- Tak, to też. - odparła udając uśmiech. - Właściwie to mam sprawę...
- Tak? 
Kendall gestem dłoni nakazała jej się przybliżyć. Lisa zrobiła to. 
- Chciałabym tu pracować na stałe. 
- Na stałe? - zdziwiła się  Lisa. 
- Tak, na stałe. - odpowiedziała. - Możesz to dla mnie zrobić? 
- Musiałabyś porozmawiać z szefem.
- Twój szef mnie zna, zgodzi się, wiem to. 
- Tak, ale mimo wszystko... - Lisa była nie pewna. Kendall wywróciła oczami. 
- W porządku. Zaprowadź mnie do niego. - powiedziała zirytowanym tonem i poszła za blondynką. 

Scena 13

Calum odwiedził klub "dirty night". Wszędzie roznosił się dym papierosowy, a ludzie tańczyli. Ciężko było przejść przez parkiet. Calum jednak to uwielbiał. Zaczął rozglądać się za jakąś fajną dziewczyną do poderwania. Żadna jednak nie zwróciła jego uwagi. Podszedł do baru i zamówił drinka. Barman kiwnął głową i po chwili mu go podał. Calum zaczął pić z kieliszka, gdy w oczy rzuciła mu się wysoka blondynka, która siedziała samotnie na drugim końcu. Była piękna i wyglądała na "tajemniczą". Calum poprawił fryzurę i zszedł z krzesełka, idąc w jej stronę. 
- Co taka piękna kobieta robi tutaj sama? - zapytał siadając obok niej z drinkiem. Ona popatrzyła na niego kpiącym wzrokiem.
- Naprawdę? Co tutaj nie letni robi  w takim miejscu? 
Calum wyciągnął podrobiony dowód, a ona kiwnęła głową z uznaniem. 
- Rozumiem. - powiedziała. - Ile masz lat?
- A ty? - powiedział sącząc drinka. 
- Ja zadałam pierwsza pytanie. 
- 17. Teraz twoja kolej. 
- Kobiety nie pyta się o wiek. - zbyła go, a Calum roześmiał się głośno.
- Lubię takie. 
- Jakie?
- Nie dostępne. A właściwie takie, które udają nie dostępne. 
- Uważasz, ze udaje? - uniosła do góry jedną brew. 
- Szczerze? Tak. 
- Pieprz się, dzieciaku. - powiedziała odwracając się od niego. Calum spuścił głowę i zszedł z krzesełka. 
- Nie chciałem cię urazić. - odpowiedział i zaczął odchodzić, gdy usłyszał za sobą głos dziewczyny:
- Teraz udawałam. - powiedziała z uśmiechem. Calum odwrócił się w jej stronę, również  z uśmiechem. 

Scena 14

Kendall weszła do pokoju szefa, pana Wilsona. Był on 45 - letnim mężczyzną, który prowadził agencje towarzyską. Usiadła na krzesełku i spojrzała na niego. 
- Witam panno Jenner. Myślałem, ze już nigdy tutaj pani nie zobaczę. 
- Jak widać, jestem. - odpowiedziała starając się udawać oschłą i zimną. 
- Co cię skłoniło aby tutaj wrócić? 
- Pieniądze. - odpowiedziała krótko. Mężczyzna roześmiał się głośno. 
- Wątpię aby o to chodziło, ale w porządku. 
- Chciałabym pracować tutaj na stale. - powiedziała prosto z mostu. 
- Ambitnie. - powiedział z ironią. 
- To jak? Da się zrobić?
- Zależy. - uśmiechnął się. 
- Od czego?
- Od tego jak bardzo ci zależy aby tutaj pracować. - powiedział. - Nie przyjmujemy tutaj byle kogo na stałe. 
- Pracowałam we wakacje i sprawdziłam się. - powiedziała przez zaciśnięte zęby.
- Pracowanie tutaj przez 2 miesiące to nie to samo co na "stałe". - odpowiedział z szerokim uśmiechem, wygodniej rozsadzając się w fotelu. 
- Dobrze. - westchnęła. - Więc co mam zrobić? 
Pan Wilson spojrzał na swoje krocze, a potem Kendall, mówiąc:
- Jesteś bystrą dziewczyną, więc pewnie domyślasz się. 
Brunetka wywróciła oczami. 

Scena 15

Calum i blondynka z baru byli w toalecie. Ona siedziała na blacie, a on znajdował się pomiędzy jej nogami. Oboje ciężko dyszeli, a na czole Caluma pojawił się pot. 
- Pchaj, mocniej. - powiedziała jęcząc i wijąc się. Calum więc sprawił, że jego ruchy były silniejsze, również wydając przy tym jęki przyjemności. Blondynka objęła go nogami w okół bioder. Oboje pracowali w jednym rytmie, chcąc jak najszybciej dojść. 
- Jak ci na imię? -  wydyszał Calum. 
- Amber. - prawie to wykrzyknęła, przyciskając mocniej do siebie chłopaka. - A tobie? 
- Calum. - powiedział pchając mocniej i mocniej. 
- Miło mi, cię poznać, Calum. - odpowiedziała zduszonym głosem. 
- Raz... dwa... 
- Trzy. - wyjęczała Amber tym samym dochodząc razem z Calumem. Chłopak wyszedł z niej i zmęczony przytrzymał się blatu, ciężko dysząc przy tym. 
- To było... - nie mógł znaleźć odpowiednich słów. 
- Muszę już iść. - powiedziała zeskakując z blatu. 
- Co? - spojrzał na nią zdezorientowany. - Podaj mi chociaż twój numer telefonu. 
- Nie. - zaprzeczyła. 
- Dlaczego?
- Bo nie chcę tego kontynuować. Masz tylko 17 lat. To w wielu stanach byłoby nie legalne. 
- Ale mnie podniecają nie legalne rzeczy. - powiedział. Amber uśmiechnęła się tylko do niego i wyszła, pozostawiając Caluma samego z rozczarowaną miną. 

Scena 16

Kendall ubrała ostatnią część garderoby i poprawiła w lusterku włosy, podczas gdy pan Wilson zasuwał rozporek. 
- Całkiem nie źle. - stwierdził zadowolony kiwając głową. - Już wiem dlaczego większość klientów właśnie ciebie chcę. 
- Kiedy zaczynam? - spytała. 
- Możesz zacząć od poniedziałku. - powiedział. - Weźmiesz 5 tysięcy dolarów za jeden raz, zgoda? 
- Całkiem sporo. Może być. - powiedziała biorąc torebkę i wychodząc, mówiąc: - Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - powiedział z szerokim uśmiechem. 

Scena 17

Następnego dnia na lekcji zadzwonił dzwonek. Jason powiedział do wychodzących uczniów:
- Tylko nie zapomnijcie o wypracowaniu na temat rewolucji angielskiej! 
Uczniowie kiwnęli głowami i wyszli z klasy. Sookie szła przed siebie, gdy zaczęła za nią iść Barbara. Podbiegła do niej i powiedziała z uśmiechem:
- Cześć! 
- O, hej. - powiedziała zaskoczona blondynka. 
- Sookie, prawda? Przepraszam mam słabą głowę do imion. - odpowiedziała. 
- Tak Sookie. Ty jesteś Barbara. 
- Racja. Zresztą, kto w tej szkole mnie nie zna. - roześmiała się. - Ma się takie i owakie opinie. 
- Tak, ludzie lubią dużo plotkować. - stwierdziła. 
- Dobrze, że to rozumiesz. - odparła z uśmiechem Barbara. - Masz czas po szkole? Bo ja mam tyle obowiązków. Czuje się strasznie przytłoczona i jeszcze to wypracowanie. Nie wiem jak dam je radę na jutro napisać, a dobre oceny to podstawa, jak mawiają moi rodzice. - westchnęła dziewczyna. - Wiesz, ostatnio nie byłam najlepszą córką i staram się to zmienić.
- Rozumiem. Ja po szkole mam bardzo dużo czasu. Czasami nie mam pojęcia co mam z nim zrobić. - roześmiała się. 
- Ty chyba jesteś dobra z historii, prawda? 
- Tak, a co? 
- I ogarniasz na pewno rewolucje francuską? Dla mnie to czarna magia. Kompletnie nic z tego nie rozumiem. 
- Mogłabym ci wytłumaczyć? - zaproponowała. 
- To bardzo miłe, dzięki. Ale dzisiaj po szkole, sama rozumiesz. Nie mam kompletnie czasu, może jutro, co?
- Ale na jutro trzeba napisać to wypracowanie... - Sookie przygryzła wargę. 
- Och, no tak. - Barbara spuściła głowę. 
- Wiesz co? Napiszę je dla ciebie. Wiem, że to nie legalne i mogę mieć przez to problemy, ale... 
- Dziękuje! - powiedziała Barbara przytulając ją, a potem szybko puszczając. - To naprawdę kochane z twojej strony. Ale jesteś pewna? 
- T-tak. - odpowiedziała. 
- To super. Słuchaj, może poznasz moje przyjaciółki? 
- Ale ja nie wiem... - zaczęła Sookie, jednak Barbara machnęła dłonią nie dbale. 
- No chodź. Są bardzo miłe. - powiedziała ciągnąć ją za sobą. 

Scena 18

Calum podszedł do Dylana i Bobby'ego obejmując ich obojga ramionami, tak że znajdował się pomiędzy nimi. 
- Siemanko. - powiedział z szerokim uśmiechem. 
- Widzę, że humorek dopisuje. - odpowiedział Dylan. 
- Bo wczoraj wydarzyło się coś co zapamiętam do końca życia. - powiedział podekscytowany. 
- Opublikowali już nowy odcinek "Teen wolf"? - spytał Bobby. 
- Um, nie. Ale wydarzyło się coś również zajebistego. - powiedział Calum. - Przestałem być prawiczkiem! - prawie to wykrzyknął. 
- Co? - zapytał Dylan. - Jak to się w ogóle stało? 
- Wczoraj na imprezie. - powiedział tajemniczo. 
- Z kim? Nie mów mi, że z jakąś grubą i brzydką dziewczyną. - powiedział Bobby z obrzydzeniem. 
- Nie? - Calum spojrzał na niego jak na idiotę. - Ta dziewczyna była bardzo piękna i szczupła i poleciała na mój wygląd i inteligencje. 
- Z wyglądem mogę się zgodzić, ale nie z inteligencją. - odparł Dylan, na co dostał w głowę od Caluma. - Auć. 
- Miała na imię Amber i była bardzo namiętna. 
- I pewnie zrobiliście to w brudnej toalecie w klubie. - roześmiał się Dylan, a że Calum milczał zawstydzony, przygryzając wargę, spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczyma. - O mój boże! Naprawdę zrobiliście to w brudnej toalecie w klubie! Straciłeś swoje dziewictwo właśnie w ten sposób? Serio? - spojrzał na niego z nie smakiem. 
- To było bardzo spontaniczne, a ja byłem napalony, ona zresztą też. Który normalny chłopak by tego nie wykorzystał? 
- Um, ja? - powiedział Dylan. - Naprawdę to nie jest powód do dumy.
- Powiedział wieczny prawiczek. - prychnął Calum, a Dylan dźgnął go łokciem w żebra. 

Scena 19

Barbara podeszła z Sookie do Rachel, Adrianny i Kendall, które stały obok parapetu i coś pisały na telefonie. 
- Hej! Poznajcie Sookie. Moją nową znajomą. - powiedziała starając się uśmiechnąć szczerze. 
- Cześć. - pomachała im nie pewnie. 
- To Rachel, a to Kendall no i Adrianna. - powiedziała Barbara, przedstawiając je, na co dziewczyny jej pomachały lekko dłonią. 
- Sookie jest taka kochana, że postanowiła napisać za mnie wypracowanie na historie. - pochwaliła się Barbara. - Mówiłam jej, że nie musiała no ale była nie ustępliwa. - roześmiała się. 
- Och, serio? - powiedziała Rachel. -Tak. - Barbara objęła ramieniem Sookie, która była bardzo zestresowana. - W ramach wdzięczności postanowiłam zaprosić na zakupy po szkole z nami. - powiedziała szczęśliwa. Sookie spojrzała na nią zaskoczona. 
- Naprawdę? Nic o tym nie wiedziałam, przysięgam. - spojrzała na pozostałe dziewczyny. 
- Na pewno się zgodzą, prawda? - spojrzała na nich z naciskiem. Reszta 
kiwnęła głową. 
- Jasne. - powiedziała Kendall. 
- Czemu nie? - odpowiedziała 
Adrianna. Rachel milczała, co zauważyła Sookie, która pomyślała, że jej nie polubiła. 
- Wiec jesteśmy umówione! - zaświergotała Barbara. 

Scena 20

Jason widzi na korytarzu Kendall. Podchodzi do niej i mówi:
- Panno Jenner, proszę za mną. 
- Bo? - odburknęła zaplatając ręce na klatkę piersiową. 
- Kendall, proszę. - szepnął. Na co dziewczyna wywróciła oczami i nie chętnie poszła za nim. Gdy dotarli do klasy Jason przepuścił ją w drzwiach i weszli tam. 
- A więc o co chodzi? - zapytała ostrym tonem. 
- Ty chyba myślisz, że ja nie traktuje cię poważnie, ponieważ masz tylko 17 lat. Cóż, prawda jest inna. Kendall, naprawdę mi na tobie zależy. Jesteś uroczą i śliczną dziewczyną, a także bardzo inteligentną. - powiedział podchodząc do niej bliżej. 
- Naprawdę? Czy to tylko stek bzdur, bo chcesz mnie przelecieć? - powiedziała przygryzając wargę.
- Naprawdę tak uważam. - westchnął. - Gdy tylko skończysz szkołę, a to już nie długo, powiemy wszystkim prawdę. Nie będziemy musieli się już przejmować konsekwencjami, ale na razie musimy się ukrywać. Wiem, że dla ciebie to bardziej trudne niż dla mnie, ale naprawdę chcę z tobą być w jakikolwiek sposób. Nie chodzi mi tylko o seks. - dotknął dłonią jej policzka, a dziewczyna przymknęła oczy na moment. 
- Wiem. - szepnęła i powstrzymywała się ledwo od płaczu, myśląc o tym co zrobiła wczoraj. - Ale czasami czuje się jakbym nie była dla ciebie wystarczająco ważna. Mam wrażenie jakby twoja praca była wyżej niż ja. - otworzyła oczy patrząc na niego. 
- Jesteś o wiele wyżej niż moja praca. - powiedział. - Zawsze będziesz ważniejsza niż cokolwiek innego, zapamiętaj to. I nie musisz być zazdrosna o mój zawód. - uśmiechnął się lekko. 
- Naprawdę? - spojrzała na niego zdezorientowana, a Jason roześmiał się i ją pocałował lekko w usta. 
- Tak. - potwierdził. - W ramach przeprosin postawię ci piątkę z wypracowania, którego na pewno na jutro nie napiszesz. - uśmiechnął się. 
- Dzięki. - odpowiedziała Kendall z iskierkami w oczach. - To nie fair w stosunku do innych, ale w sumie nie obchodzi mnie to. - dodała całując go ponownie. 

Scena 21

Rachel i Barbara szły razem szkolnym korytarzem. Nagle Rachel zaczęła:
- Dlaczego ją zaprosiłaś? - zapytała.
- A dlaczego nie? - odpowiedziała beztrosko Barbara. 
- Wykorzystujesz ją. - odparła Rachel.
- Serio? Obchodzi cię jakaś obca dziewczyna? - roześmiała się.  
- Kiedy dowie się prawdy... - zaczęła Rachel. 
- Nie dowie się. - powiedziała Barbara. - Spokojnie. 
- Kiedyś prawda wyjdzie na jaw. 
- A ile uda mi się na niej uzyskać tyle moje. - uśmiechnęła się perfidnie. 
- Prawdziwa suka z ciebie. - stwierdziła Rachel.
- Wiem. - powiedziała Palvin uśmiechając się słodko. - Taki mój urok. 
Rachel wywróciła oczami. 

Scena 22

Rita zasłoniła oczy Sookie mówiąc:
- Zgadnij kto?
- Najbardziej irytująca dziewczyna na świecie? - odpowiedziała zastanawiając się. 
- Ha, ha, bardzo zabawne. - ucięła Rita teraz znajdując się przodem do blondynki. - Dzisiaj po szkole mam wolny czas, więc możemy iść do baru. Poznasz moich znajomych. - uśmiechnęła się. 
- Dzisiaj? - Sookie przygryzła wargę. - Nie mogę. 
- Dlaczego? - zdziwiła się Rita. - Twój tata przyjeżdża? 
- Chciałabym. - westchnęła spuszczając głowę. - Umówiłam się już z kimś. 
- Z kim? - zdziwiła się Rita. 
- Z Barbarą i jej przyjaciółkami. 
Rita zakrztusiła się. Zaczęła kaszleć, a gdy przestała popatrzyła na nią jak na dziwaczkę. 
- Z kim? 
- Zaprosiła mnie. - odpowiedziała cicho. 
- Mówiłam ci abyś się z nimi nie zadawała. - powiedziała wściekłym tonem. 
- Mogę zadawać się z kim chcę. - odparła zirytowana Sookie. 
Rita ciężko westchnęła. 
- Masz rację, przepraszam. Nie powinnam ci mówić co masz robić, ale wiedz, że one nic nie robią bezinteresownie. Czy nie kazały ci nic zrobić?
Sookie pomyślała, że dobrze będzie jak nie powie jej o wypracowaniu, które napisała dla Barbary.
- N-nie. - odpowiedziała nie pewnie. 
- Na pewno? - naciskała Rita. 
- Na pewno. - potwierdziła bardziej pewnym tonem. 
- W porządku. W takim razie... powodzenia. Mam nadzieje, że zdobędziesz nowe przyjaciółki. Ja się spieszę. Na razie. 
Rita pomachała jej, co również zrobiła Sookie.
- Na razie. 

Scena 23

Dylan, Bobby i Calum siedzą na murku szkolnym. Calum jest zamyślony podczas gdy Dylan i Bobby żartują. W końcu patrzą na chłopaka zaniepokojeni. 
- Co on taki zamyślony? - pyta Bobby. 
- Nie wiem. - Dylan wzrusza ramionami. - Może się zakochał? 
- Może i jestem zamyślony, ale wszystko słyszę. - mówi Calum. - Myślę o tej blondynce z klubu. Była naprawdę wyjątkowa. - powiedział ciężko wzdychając. - I mega seksowna. Nie wiem ile nawet miała lat, ale dałbym około 20 lub 21. Widać, że inteligentna i bogata. 
- Zapomniałeś kolejny raz powiedzieć 'seksowna'. - powiedział Dylan ze śmiechem i przybił piątkę z Bobbym. Calum pokazał mu język. 
- Jak miała na nazwisko? - zapytał Bobby. - Wiesz, mógłbym sprawdzić ją na facebooku. 
- Szczerze, to nie mam pojęcia. - odparł chłopak.
- Co? - Dylan się roześmiał. - Nie zapytałeś ją nawet o nazwisko?
- Nie wyszło. - wzruszył ramionami. - Trochę pogadaliśmy, potem uprawialiśmy seks, a w trakcie zdążyłem zapytać ją o imię. Potem wyszła. 
- Nie chciała nawet numeru, nic? - spytał Dylan.
- Nie. - pokręcił głową. - To był najlepszy seks w moim życiu.
- Twój jedyny seks. - powiedział Bobby klepiąc go po ramieniu. 
- Muszę ją odnaleźć, tylko nie wiem od czego zacząć. 
- Wpisz w google 'seksowna Amber' - roześmiał się Bobby. 
- Pieprzcie się. - warknął Calum i odszedł od nich. Dylan i Bobby jeszcze trochę się śmiali, nim Bobby nie zauważył Kylie. 
- Siostra Kendall. - powiedział rozmarzonym wzrokiem. - Marzę aby ją zaliczyć. 
- Czy tobie i Calumowi zależy tylko na seksi? - spytał Dylan.
- Tak jak każdemu normalnego nastolatkowi? 
- Miłość też jest ważna. - powiedział Dylan.
- Nie na tym świecie, Brien. - odparł Bobby klepiąc go po ramieniu. 
Dylan westchnął. 

Scena 24

Barbara, Kendall, Adrianna, Rachel i Sookie poszły na zakupy do centrum handlowego. Spędziły sporo czasu na przymierzaniu i kupowaniu ciuchów. 
- Możemy już iść dalej? Jestem zmęczona i głodna. - zaczęła narzekać Rachel. 
- Daj mi przymierzyć jeszcze tą czerwoną sukienkę. - odpowiedziała Barbara. 
- A ja próbuje wybrać jakieś dżinsy, które podkreślą mój tyłek. - powiedziała Adrianna. Kendall była w przymierzalni. 
- Dobra ja idę coś zjeść. Potem do mnie dojdziecie. - powiedziała Rachel. 
- Sookie, widzę, że ty też się nudzisz. Możesz iść z Rachel, prawda? - Barbara spojrzała na nią. Dziewczyna kiwnęła nie chętnie głową. 
- Jasne. - mruknęła nie zadowolona. 
- Dzięki. - powiedziała Sookie wyraźnie zawstydzona. Rachel wywróciła na to oczami i poszła pierwsza, a za nią blondynka. Gdy znalazły się przy wyjściu ze sklepu, wpadły na kogoś. 
- Przepraszam, to była moja wina.- powiedziała Rachel, a gdy spojrzała na mężczyznę, jej twarz pociemniała. - Pan Clark. - stwierdziła. 
- Witam panno Wood. - odpowiedział z ironicznym uśmieszkiem. - Pobyt w poprawczaku się przydał? 
Rachel zacisnęła zęby. Sookie zauważyła, że jest wściekła. 
- To nie ma pana pierdolona sprawa. - spojrzała na niego z wyższością, zakładając ręce na klatkę piersiową. 
- Cóż, najwyraźniej moja. - powiedział. - Proszę to zrobić jeszcze raz, a skończy się to o wiele gorzej niż na poprawczaku. 
Rachel zacisnęła dłoń w pięść, więc Sookie złapała ją za ramię, mówiąc:
- Musimy już iść. Do widzenia. 
I wyprowadziła ją ze sklepu. Na zewnątrz Rachel przystanęła i wzięła głęboki oddech. 
- Dzięki. Nie wiem co bym zrobiła, gdybyś mnie nie wyprowadziła. 
- Zrobił ci coś złego, prawda? Tak się nie reaguje na nauczyciela, który nam postawił złą ocenę lub się na nas uwziął.
- To nie twoja sprawa. Zajmij się swoim życiem. - powiedziała Rachel i odeszła od niej, pozostawiając Sookie samą. 

Scena 25

Sookie siedziała o 23:00 pisząc wypracowanie Barbary. Chciało jej się spać, ale wytrwale pisała. Nagle do jej pokoju ktoś zapukał, powiedziała 'proszę', a jej oczom ukazała się jej mama. 
- Jeszcze piszesz? 
- Tak. Wiesz, nauczyciele dużo zadają. - odpowiedziała. 
- Zrobiłam ci kawy. - powiedziała z uśmiechem. 
- Dzięki mamo, jesteś kochana. - powiedziała biorąc ją od niej. Pani Waterhause spojrzała na biurko, a potem powiedziała. 
- Dwa wypracowania? - powiedziała biorąc jedno do ręki. - Po co?
Sookie jednak szybko jej wyrwała z ręki.
- To na angielski, a drugie na historie. - wytłumaczyła się szybko. 
- Rozumiem. - odpowiedziała nie przekonana. - Nie masz kłopotów skarbie, prawda? 
- Ależ oczywiście, że nie. - rzekła jakby to było coś oczywistego. 

- Mam nadzieje. Dobranoc, Sookie. - powiedziała wychodząc z pokoju. 
- Dobranoc, mamo. - odparła dziewczyna i spojrzała z ciężkim westchnięciem na wypracowanie dla Barbary. 

Scena 26

Następnego dnia pan Jason oddawał wypracowania. 
- Barbara Palvin piątka. - powiedział, a dziewczyna uśmiechnęła się biorąc wypracowanie do ręki. 
- Dziękuje panie profesorze. - odpowiedziała szczęśliwa. 
- Mam nadzieje, że napisałaś je sama? - spojrzał na nią nie pewnie. 
- Ma się rozumieć. - uśmiechnęła się słodko. 
- Sookie Waterhause piątka. - powiedział dając jej. - Adrianna Lima czwórka, Kendall Jenner piątka, Rachel Wood trójka. 
- Tylko? - zapytała oburzona. 
- Przykro mi. 
- Pisałam je prawie całą noc. - syknęła wściekła. 
- Na drugi raz pójdzie ci lepiej. 
- Jasne. - odpowiedziała zgniatając wypracowanie. 
- Calum Hood jedynka. - odpowiedział. - Pusta kartka. 
- Proszę pana! A jakaś piątka na zachętę? 
Cała klasa wybuchnęła śmiechem. 
- Daruj sobie, Hood. Twoje żarty nie są wcale zabawne. Dylan Brien cztery plus. - powiedział podając mu kartkę. - Bobby dwójka. 
- I znów wychodzę na najmniej inteligentnego. - westchnął Calum.
- Cóż za skromność panie Hood. - powiedział Jason. 

Scena 27

Rita siedziała na marku, nagle ktoś zakrył jej oczy mówiąc:
- Zgadnij kto? 
- Dziewczyna, która mnie wczoraj wystawiła? - zapytała rozbawionym tonem. Sookie usiadła obok niej.
- Przepraszam, nie chciałam aby tak wyszło.
- Nie ma sprawy, po prostu przykro mi się zrobiło, że wybrałaś je zamiast mnie. 
- Wiem. - westchnęła Sookie. - Ale pierwszy raz ktoś zwrócił na mnie uwagę. Byłam podekscytowana i... chyba nie myślałam jasno. 
- Hej, nie chce abyś miała wyrzuty sumienia z tego powodu. - Rita się roześmiała. 
- Ale mam. - odpowiedziała. 
- Niepotrzebnie. - machnęła nie dbale dłonią. W tym momencie podeszła do nich Rachel. 
- Możemy porozmawiać Sookie? - zapytała nie pewnie. 
- Myślę, że... - zaczęła, ale przerwała jej Rita. 
- Jasne. I tak mam coś do załatwienia. - zeszła z murku.
- Dzięki. - powiedziała Sookie patrząc na nią z wdzięcznością. 
- Nie ma sprawy. - powiedziała Rita i poszła. Rachel przystanęła obok Sookie. 
- Słuchaj, przepraszam za wczoraj. Poniosło mnie. 
- Nic się nie stało. Nie wzięłam tego jakoś bardzo do siebie po za tym. - powiedziała Sookie. 
- Dobrze. Chciałam to wyjaśnić po prostu. Nie zostaniemy mimo wszystko jakimiś wielkimi przyjaciółkami, ale skoro jakimś cudem Barbara cię polubiła to może jednak jest coś w tobie. - powiedziała Rachel odchodząc. Sookie została sama i uśmiechnęła się lekko. 
- Heeej, szukałam cię. - powiedziała Barbara witając się z nią buziakiem w policzek. - Dzięki za piątkę z historii. 
- Nie ma za co, naprawdę. 
- W takim razie już wiem do kogo się zwrócić jak kiedyś będę miała problem z historią. - roześmiała się Barbara. 
- Tak. Racja. - odparła Sookie. 
- Czy mi się zdawało czy wczoraj pokłóciłaś się z Rachel? - zapytała. 
- Nie. Co ty. 
- Och, cóż, moje złudne wrażenie. - powiedziała Palvin. - Słuchaj, muszę lecieć. Spotkamy się później.
- Jasne, na razie. - Sookie pomachała jej. 

Scena 28

Calum idzie do pracowni komputerowej. Tam widzi otyłą Becky, która siedzi przed komputerem w okularach i coś pisze. Podchodzi do niej i stara się zalotnie uśmiechnąć. 
- Cześć. 
- Cześć. - odpowiada nie pewnie patrząc na niego jak na intruza. - Chcesz sie ze mnie pośmiać? 
- Nie. Dlaczego tak uważasz?
- Bo ostatnio nazwałeś mnie grubym wielorybem. - powiedziała. 
- To były tylko takie żarty. - machnął nie dbale dłonią. - Zapomnijmy o tym, ok? 
- W porządku. Więc czego chcesz? - zapytała. 
- Skąd wiesz, ze czegoś chcę?
- Inaczej byś ze mną nie gadał. - odpowiedziała. Calum oparł sie o biurko i powiedział zalotnie:
- A może po prostu podobasz mi się? 
- Może jestem brzydka i gruba, ale nie głupia. - powiedziała stanowczym tonem. - O co ci chodzi? 
- Dobra, mam sprawę. - ciężko westchnął. - Chodzi o dziewczynę. 
- Chcesz porady? - uniosła do góry jedną brew. 
- Co? Nie. Boże, nie. - odpowiedział z obrzydzeniem, a zaraz potem odchrząknął: - Musisz pomóc mi ją znaleźć. Jesteś dobra w obsłudze komputerów, a wiem, że tam można znaleźć wszystko.
- Dokładniej to nie w komputerach, ale w internecie. - sprostowała. 
- Jak zwał tak zwał. W każdym razie, pomożesz mi? 
- Dobra, ale muszę mieć jakieś podstawowe informacje o niej? 
- Ma na imię Amber. - powiedział Calum.
- Tak? I? 
- I to wszystko? - powiedział zawstydzony. - Okey,wiem, że to nie wiele ale...
- Mylisz się. To bardzo, bardzo nie wiele. Wiesz ile w LA jest dziewczyn o imieniu Amber? 
- Sprawdzisz je dla mnie? 
- Nie? - odpowiedziała Becky.- Nie mam tyle czasu. 
- A co? Masz randkę zaraz? - zakpił Calum, a Becky spojrzała na niego ze zmrużonymi oczyma jak u kota. 
- Dobra, już idę. - uniósł ręce w geście poddaje się i wyszedł. Na korytarzu zobaczył Dylana. Podszedł do niego. Szli teraz obok siebie. 
- Nigdy nie uda mi się jej znaleźć. - westchnął. 
- Tak się kończą nie zobowiązujące numerki. - powiedział Dylan. 
- Wiem, ale... ona była, była... niesamowita. 
- Mówiłeś to jakieś 50 razy. Ile jeszcze? - wywrócił oczami Dylan. 
- 51? - uśmiechnął się Calum. 
- Muszę lecieć, mam angielski. - powiedział chłopak i odszedł od przyjaciela klepiąc go w ramię. Gdy Dylan szedł szybkim krokiem po korytarzu, wpadł na Adrianne. - Przepraszam, nie patrzyłem jak chodzę. 
- A szkoda. - odpowiedziała zirytowanym tonem zbierając książki z podłogi. Dylan ukucnął i jej pomógł. 
- Adrianna? - przyjrzał jej się. 
- Tak? A ty kto? 
- Dylan. Chodzimy razem do klasy. - powiedział. 
- Ach tak, nie pamiętam cię. - uśmiechnęła się słodko. 
- Szkoda. - spuścił głowę i podał jej resztę książek, które wzięła. - Idziesz na angielski? 
- Nie, mam matmę. - powiedziała. - Spieszę się. - szybkim krokiem odeszła od chłopaka. Dylan patrzył jeszcze za nią maślanymi oczami. 

Scena 29

Kendall przyjeżdża do agencji towarzyskiej. Tam idzie do biura szefa nawet po drodze nie witając się z Lisą, która macha do niej. Jenner otwiera drzwi i wchodzi bez witania się. 
- Witam, witam panno Jenner. - powiedział z szerokim uśmiechem pan Wilson. - Co panią tu sprowadza? 
- Chce zerwać kontrakt. - powiedziała stanowczym tonem.
- Słucham? - spojrzał na nią zdziwiony, a zaraz potem roześmiał się gorzko. - Proszę powiedz, że żartujesz? 
- Nie. Mam do tego prawo, prawda? 
- Otóż nie. Podpisałaś dwa kontrakty. - pokazał jej na palcach. - Jeden na okres 2 miesięcy, a drugi na okres roku. Musisz się z niego wywiązać w innym wypadku sprawa trafi do sądu. 
- Skażą cię za prowadzenie agencji. - powiedziała. 
- Nie jeśli mam licencję, a uwierz mi, że mam. - powiedział uśmiechając się. - A więc do zobaczenia w poniedziałek. 
- Ty sukinsynu. - powiedziała z obrzydzeniem. 
- Może jestem sukinsynem, ale chociaż nie dziwką, która ssie własnemu szefowi. - roześmiał się gorzko. Kendall chciała mu dać w twarz, ale obróciła się na pięcie i wyszła z gabinetu. Gdy znalazła się przed budynkiem po jej policzkach popłynęły gorzkie łzy, ale założyła okulary przeciw słoneczne i poszła przed siebie, starając się nie rozpłakać na dobre. 

Young Folks" - Peter Bjorn and John

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.