- Ty sukinsynu! - i uderzyła go z całej pięści w twarz. Bobby jęknął, a z jego nosa poleciała jasnoczerwona krew.
*dzień wcześniej*
Scena 1
If It's Lovin That You Want - Rihanna
Barbara idzie przez korytarz pewnym siebie krokiem. Patrzy z wyższością na inne osoby i nagle podchodzi do swoich przyjaciółek. Objęła ramieniem Adrianne, Rachel i Kendall, mówiąc:
- Party time!
Dziewczyny spojrzały na nią zaskoczone.
- Chyba urządzałaś z tego co wiem już imprezę we wakacje, która nie skończyła się zbyt dobrze, prawda? - popatrzyła na nią Rachel.
- Tak, ale teraz mam o wiele lepszy plan. Impreza nie będzie u mnie. - powiedziała uśmiechając się pod nosem.
- U mnie nie może być. Rodzice są w domu. - powiedziała Adrianna.
- U mnie to samo. - rzekła Rachel.
- Same. - spojrzała na nią zawstydzona Kendall. Barbara jednak machnęła nie dbale dłonią. - Nie chodziło mi o was.
- Tylko o kogo? - spytała Adrianna.
- O nią. - wskazała ruchem głowy na Sookie, która rozmawiała z Ritą.
- Nie ma mowy. - powiedziała Kendall.
- Dlaczego? - zdziwiła się Barbara.
- A jak jej rodzice są w domu? Albo wrócą wcześniej? - powiedziała na to Jenner.
- Urządzimy więc kiedy będzie miała wolną chatę. - powiedziała Barbara. - I załatwi mi alibi dodatkowo. Moi rodzice wam nie ufają, ale jej nie znają. Dadzą się nabrać. - uśmiechnęła się triumfalnie.
- Nie kłamałaś mówiąc, ze wyciągniesz z niej tyle ile się da. - westchnęła Rachel.
- Zebrało ci się na miłość do bliźniego? - zakpiła Barbara.
- Po prostu nie zawsze się z tobą zgadzam. To się nazywa odmienne zdanie, Palvin. - powiedziała Rachel wywracając oczami. Barbara jednak nie zwróciła na nią uwagi i poszła w stronę Sookie, od której odeszła Rita. Dotknęła jej ramienia mówiąc z uśmiechem:
- Hej. - Cześć. - powiedziała Sookie.
- Masz jakieś plany po szkole? - zapytała Barbara.
- Właściwie to nie. - odpowiedziała Waterhause, dziękując Bogu że Rita jej nigdzie nie zaprosiła.
- Wspaniale. Bo postanowiłam zorganizować imprezę dla całej klasy, tylko nie mam za bardzo gdzie. - udawała smutną. - Moi rodzice kategorycznie zabraniają mi urządzać imprezy w domu. Mają bardzo żelazne zasady, sama rozumiesz.
- Tak, tak rozumiem. - powiedziała Sookie, zastanawiając się co zrobić w tej sytuacji. - Może mogłabyś zorganizować imprezę u mnie? - zaproponowała.
- Naprawdę? Twoi rodzice zgodzą się?
- Tata jest w pracy, a mama idzie do przyjaciółki dzisiaj.
- Wspaniale! - Barbara uścisnęła Sookie. - Więc impreza jest dzisiaj. Zaraz napiszę sms do całej szkoły.
- Zaraz... - Sookie zmarszczyła brwi. - Mówiłaś, że dla całej klasy?
- Och, przejęzyczyłam się. - machnęła nie dbale dłonią. - Aha i jest jeszcze jedna rzecz. Musisz zadzwonić do moich rodziców i powiedzieć, ze dzisiaj będę się u ciebie uczyć. Inaczej nie pozwolą mi nigdzie wyjść.
- Mam skłamać?
- Nie skłamać. Po prostu zataić prawdę. Proszę Sookie pomóż mi. To dla mnie bardzo ważne. Tak dawno nie byłam na imprezie, a potrzebuje się rozerwać. - powiedziała podając Sookie telefon, która zastanawiała się czy go wziąć. Przygryzła nie pewnie wargę.
- No nie wiem. A jak będzie chciała porozmawiać z moją mamą?
- Powiesz, że jest w pracy. Sookie, błagam. - Barbara starała się być przekonywująca. Waterhause jeszcze trochę pomyślała nim nie wzięła telefonu i nacisnęła zieloną słuchawkę, chcąc się połączyć. Przymknęła oczy gdy mama Barbary odebrała.
- Dzień dobry pani Palvin.
- Dzień dobry. Kto mówi?
- Sookie. Sookie Waterhause, przyjaciółka Barbary. Dzwonie aby panią poinformować, ze Barbara dzisiaj u mnie zanocuje, będziemy się uczyć. - powiedziała cała trzęsąc się.
- W porządku. Może do ciebie przyjeść.
- Dziękuje, do widzenia. - odpowiedziała rozłączając się i podając Barbarze telefon.
- Jesteś wielka! - wykrzyknęła dziewczyna.
- Moje pierwsze prawdziwe kłamstwo. - powiedziała Sookie wzdychając.
Scena 2
Adrianna, Kendall i Rachel dostały sms o imprezie dzisiejszej.
- A jednak Barbarze udało się przekonać nową do kłamstwa. - powiedziała Kendall. - Brawo. Myślałam, że to szara myszka, która się nie zgodzi. Może Barbara miała rację i jest taka jak my? - Nie zapominaj, że Barbara ją wykorzystuje. - odpowiedziała Rachel.
- Dziewczyny! Lepiej pomyślmy w co się ubrać. - powiedziała Adrianna. - Musimy iść na zakupy po szkole, zdecydowanie.
- Dobry pomysł. - rzekła Kendall. - Napisze do Barbary.
- Co napiszecie do mnie? - zapytała pojawiając się obok.
- Że idziemy po szkole na zakupy. - odpowiedziała Kendall.
- Super. Muszę kupić nową sukienkę.
- Jak ją właściwie przekonałaś? - zapytała Adrianna.
- Urok osobisty zrobił swoje. - powiedziała uśmiechając się słodko.- A tak szczerze to powiedziałam, ze bardzo mi na tym zależy i, ze dawno nie byłam na imprezie, a potrzebuje się rozluźnić. Ona myśli, że mam kłopoty w domu. Nie wiem, może sobie wyobraża, że mój ojciec pije. - roześmiała się. - To nie jest powód do żartów. - powiedziała Rachel.
- A co? Zabronisz mi? - zadrwiła Barbara patrząc jej prosto w oczy. - Dobra dziewczyny muszę lecieć i zaprosić resztę szkoły. Na razie! - pomachała im. - Spotkamy się po szkole.
- Przy niej nie jesteśmy aż takimi sukami. - stwierdziła Adrianna.
Scena 3
- Słyszeliście? Palvin organizuje imprezę i nas zaprasza! - powiedział Calum prawie drąc się ze szczęścia, odczytując sms.
- Zajebiście! Może w końcu coś wyrwę. - powiedział Bobby.
- I będzie tam Barbara, Rachel, Kendall i ... Adrianna, tak? - zapytał Dylan.
- Na to wygląda. - odpowiedział Calum. - Ej wyobrażacie sobie jakbym tam spotkał Amber! Byłoby zajebiście! Szukam jej i szukam i spotkamy całkiem przypadkowo na imprezie. To jak przeznaczenie, dar od losu.
- A wyobrażasz sobie jak bzykasz ją na imprezie i pęka wam gumka? - zakpił Dylan.
- Zamknij się, Brien. Jesteś nie zaspokojony seksualnie więc stałeś się cynicznym dupkiem. - powiedział z dumą.
- A ty pieprzysz co popadnie. - wystawił mu język.
- Ale chociaż kotwica idzie w ruch. - powiedział zadowolony z siebie. - Muszę kupić dużo piwa. Upijemy się! - roześmiał się.
- Może będzie Kylie. - powiedział rozmarzony Bobby.
- Kylie Jenner? - zapytał Calum.
- Tak. Podoba mu się. - odezwał się Dylan.
- One wszystkie są niebezpieczne. A kylie w dodatku pochodzi z jednej krwi. To podwójnie niebezpieczne. - powiedział Calum. - Stary, powodzenia. Ale seks z nią będzie na pewno przeżyciem.
- Na to mam nadzieje. - uśmiechnął się.
- Jesteście obrzydliwi. - powiedział Dylan z odrazą i odszedł od nich.
Scena 4
Sookie wróciła do domu. Tam mama wypakowuje zakupy i wkłada je do lodówki. Dziewczyna siada na krzesełku i patrzy na nią nic nie mówiąc, opierając policzek o dłoń.
- Dzisiaj zostaniesz sama, skarbie. Tata pracuje, a ja idę do mojej koleżanki.
- W porządku. - wzdycha.
- Och wiem, kochanie, że jesteś zawiedziona, ale ja też potrzebuje gdzieś wyjść.
- Nie, nie. Jest w porządku, naprawdę. - mówi.
- Serio? - jej mama odwraca się w jej stronę.
- Tak, serio. Baw się dobrze i pozdrów Linde. - uśmiecha się lekko. - Idę się pouczyć.
- Może ty też kochanie idź gdzieś. Ciągle się uczysz...
- Nie mam przyjaciół, mamo. Zapomniałaś? - uśmiechnęła się do niej smutno i poszła schodami na gorę. Pani Waterhause została sama na dole z przygnębioną miną i dwoma cytrynami w dłoniach.
Scena 5
Calum poszedł do supermarketu gdzie robi zakupy. Kupił sześciopak i trzy paczki czipsów. Z tym oto zestawem idzie w stronę kasy. Tam sklepowa skanuje jego produkty, gdy obok niego kupuje jakaś ładna wysoka blondynka. Odwraca się do niej aby się uśmiechnąć, jednak zdaje sobie sprawę, że to jego zaginiona dziewczyna!
- To ty. - mówi nie mogąc wykrztusić nic więcej.
- A to ty. - odpowiada uśmiechając się lekko
- Co ty tu robisz? - pyta zaskoczony.
- Robię zakupy, tak jak wszyscy ludzie tutaj. - odpowiada.
- Nie sądziłem, ze jeszcze cię spotkam. To niesamowite. Jak przeznaczenie, albo coś. - powiedział Calum.
- Taak. - odpowiedziała Amber. Po chwili podchodzi do niej wysoki mężczyzna niosąc dodatkowe zakupy.
- Jeszcze to. - mówi stawiając obok. Calum nic nie mówi już. Zastanawia się czy to jej przyjaciel/mąż/brat/kuzyn/narzeczony/chłopak. Nic jednak nie przychodzi mu do głowy. Gdy sklepowa skanuje im wszystko i płacą kierują się w stronę wyjścia. Amber jednak mówi do niego:
- Czegoś zapomniałam. - odwraca się i idzie w stronę Caluma, gdzie wkłada mu w dłoń jakąś karteczkę i wychodzi. Calum dopiero wtedy zdaje sobie sprawę co się stało. Odwija karteczkę i widzi numer telefonu. Uśmiecha się do siebie szeroko.
Scena 6
- Ta lepsza czy poprzednia? - pyta Barbara stojąc w swoim pokoju przed lustrem. Reszta jej przyjaciółek, była zajęta różnymi sprawami. Rachel piłowała paznokcie, Adrianna malowała usta, a Kendall przeglądała pismo o modzie.
- Ta. - powiedziała Adrianna.
- Zdecydowanie. - potwierdziła Kendall.
- Mhm, jest super. - rzekła Rachel.
- Więc zostaje ta. - powiedziała szczęśliwa Barbara. - Ta impreza przejdzie do historii zobaczycie. - uśmiechnęła się.
- Mam nadzieje. - roześmiała się Adrianna. - Przyda mi się rozluźnić. Wiecie, że wczoraj wpadł na mnie jakiś koleś z którym chodzę do klasy? Nawet go nie znam.
- Jak ma na imię? - zapytała Rachel.
- Nawet nie pamiętam. - potrząsnęła głową. - Coś na D lub C.
- Dylan, Calum? - podsuwa Kendall.
- Chyba to pierwsze. - odpowiada Adrianna.
- Dylan Brien. - mówi Rachel. - Jest nawet słodki.
- Więc się z nim umów. - mówi Adrianna. - Za niska klasa społeczna jak dla mnie. - powiedziała malując sobie teraz rzęsy. - Ja muszę mieć kogoś kto spełni moje wymagania. Wszystkie. - uśmiecha się znacząco.
- Cała Ade. - mówi Kendall.
- Niezmienna suka. - śmieje się Barbara. - Na imprezie poznasz kogoś fajnego. Wy zresztą też powinniście. - mówi do Rachel i Kendall.
- A skąd wiesz, że ja nie mam? - pyta Kendall.
- Jedno nocne przygody z nauczycielem się nie liczą. - odpowiada Barbara.
- Co?! Skąd pomysł, że to nauczyciel?
- Błagam. Nie jestem głupia. - uśmiecha się znacząco. - Widzę jak na ciebie patrzy, a wczoraj nie oddał ci wypracowania, tylko postawił piątkę. On ci stawia dobre oceny, w zamian za seks. Rozumiem to doskonale. W sumie dobry układ, ale ty potrzebujesz chłopaka w swoim wieku.
- A może łączy nas coś więcej niż seks? - odpowiada oburzona Kendall. - Nie znasz go.
- Masz rację. Nie znam. Ale dlaczego w takim razie nie powiedział, ze jesteście razem? Tylko ukrywa to? Bo on tego chce zakładam, nie ty? - unosi do góry jedną brew.
- To nasza wspólna decyzja. - ucina Kendall.
- Czyli tylko jego. - powiedziała Barbara i poszła do łazienki się przebrać.
- Kendall, co byś musiała mu zrobić aby załatwił mi dobrą ocenę? - pyta Adrianna, a Kendall rzuca w nią poduszką.
Scena 7
Bobby, Calum i Dylan siedzą w skate parku przy zachodzącym słońcu. Zaraz mają iść na imprezę, ale chcieli się trochę rozluźnić. W końcu Calumowi przypomina się o numerze telefonu, który dostał.
- Nie zgadniecie kogo spotkałem w supermarkecie dzisiaj.
- Brada Pitta? - pyta Bobby.
- Um, nie? - odpowiada Calum i patrzy na niego jak na idiotę. - Amber! Moją Amber! A co więcej patrzcie co mi dała. - wyciąga karteczkę i macha nią przed kumplami.
- I dowiedziałeś się jak ma na nazwisko? - pyta Dylan.
- Nie. - mówi Calum spuszczając głowę. - Ale dowiem się jak zadzwonię. To już pierwszy krok. Mam jej numer.
- Może nie jest prawdziwy? - pyta Bobby.
- Jak wy wszystko potraficie zniszczyć! - Calum prawie krzyczy. - Nie prosiłem jej o numer. Sama mi go dała.
- W takim razie jest 99 % szans, że jest prawdziwy. - mówi Dylan klepiąc go po ramieniu.
- Ale zmartwiła mnie jedna rzecz. Nie była sama.
- Miała wózek z dzieckiem? - pyta Bobby.
- Nie. Była z facetem.
- Starym? - kolejny raz pyta Bobby.
- Jezu, nie. Był młody. Ok. 30 lat. Może więcej, ale nie dużo. Ale to na pewno był jej brat.
- Skąd wiesz? - zapytał Dylan.
- Bo w innym wypadku nie dawałby mi swojego numeru telefonu? Ani nie bzykała w toalecie?
- Taa, bo nie ma na tym świecie czegoś takiego jak 'zdrada'. - śmieje się Dylan.
- Zamknij się, Brien. To był jej brat lub kuzyn, albo przyjaciel gej.
- Ooo to już prędzej. - mówi Bobby. - W sumie też chciałbym mieć przyjaciela geja.
Reszta wybucha śmiechem.
- Jesteś nienormalny. - mówi Dylan.
- Zaraz impreza biczys! - krzyczy Calum.
Scena 8
Sookie przygotowuje stół, podczas gdy jej mama jest jeszcze w domu. Impreza ma się zacząć o 20:00, a jest 19:30. Sookie martwi się, ze będą się zjeżdżać goście.
- Już? - pyta. Pani Waterhause jeszcze stroi się przed lustrem.
- No już, wychodzę. A po co ci ten stół?- pyta zaskoczona.
- Mam naprawdę dużo lekcji. - odpowiada kiwając głową. Mama całuje ją w czoło.
- Moja ambitna i mądra dziewczynka. Jestem z ciebie dumna. - mówi uśmiechając się lekko.
- Dzięki, mamo.
- Dobranoc, skarbie. Wrócę jutro. - mówi i wychodzi z domu. Sookie jej macha i patrzy przez okno jak odchodzi. Gdy znika jej za drzewami idzie szybko naszykować jedzenie. Otwiera lodówkę i wyjmuje różne składniki. Nagle dzwoni dzwonek do drzwi. Dziewczyna idzie otworzyć, a tam Rachel, Barbara, Adrianna i Kendall.
- Cześć. Nie spodziewałam się was tak wcześnie. Mama dopiero co wyszła.
- Nie ma sprawy. - macha ręką Kendall.
-Tak zamierzasz pojawić się na imprezie? - mówi Barbara otwierając szeroko oczy i wchodzą wszystkie cztery do środka. - Nie ma mowy. Idziemy na górę cię przyszykować, a wy dziewczyny naszykujcie jedzenie. - mówi patrząc na nie. One kiwają głowami. Potem Barbara i Sookie idą na górę.
- Zadzwonię po pizze i chińszczyznę. - mówi Kendall.
- Dobry pomysł. Zamów pięć pizzy i trzy chińszczyznę. - odpowiada Adrianna. - Albo siedem, w końcu ma być tu cała szkoła. Ale w sumie mały domek. Nie wiem jak się tu pomieścimy.- mówi rozglądając się w okół.
- Wiesz, nie każdy żyje na takich standardach jak my. - broni jej Rachel. Kendall patrzy na nią zaskoczona, a Adrianna jakby nad czymś myślała.
- Darmowe żarcie! - wrzeszczy Calum wchodząc do środka i rzucając na stół czipsy i piwo. Za nim wchodzi Bobby i Dylan.
- Siemaneczko. - mówi machając Bobby. - Twoja siostra będzie? - pyta Kendall.
- Tak, ale trzymaj kutasa w spodniach. - odpowiada Jenner.
- Uuu jak twoja siostrzyczka jest tak samo ostra to będzie zabawnie. - porusza znacząco brwiami.
- Wal się. - mówi Kendall i odchodzi od niego.
- Hej, Adrianna. - mówi Dylan do niej, a ona mu lekko macha.
- Cześć. - odpowiada. Wtedy dzwoni dzwonek do drzwi. - Chyba reszta gości przyszła, idę otworzyć.
- Jasne. - odpowiada rozczarowany Dylan.
Scena 9
Barbara robi makijaż Sookie, która nie jest co do tego pomysłu przekonana. Cały czas się wierci i uważa, że nakłada go zdecydowanie za dużo. Gdy dziewczyna kończy nakładać szminkę Sookie staje przed lustrem i mówi:
- No nie wiem. Nie jestem zbyt wyzywająca?
- Wyzywająca? Sooks, błagam. W końcu wyglądasz jak normalna nastolatka. Jesteś piękna.
Sookie uśmiecha się do lustra, a potem wzdycha.
- W porządku. Więc imprezę czas zacząć, co?
- Fuck yeah. - odpowiada Barbara z szerokim uśmiechem.
Sookie schodzi po schodach i wszystkie oczy zwracają się ku niej. Na początku jest przerażona, ale Barbara popycha ją i Sookie schodzi. - Wyglądasz... wow. - mówi Adrianna z uśmiechem.
- Dzięki. - odpowiada zawstydzona dziewczyna.
- Ja również jestem pod wrażeniem. - mówi Kendall.
- Dobry strój to nie wszystko. Trzeba mieć jeszcze to 'coś' w sobie. - odzywa się Rachel. Sookie patrzy na nią zaskoczona, ale nic nie mówi.
- Czas zacząć imprezę! - krzyczy nagle Barbara.
Scena 10
Timbaland - The Way I Are ft. Keri Hilson, D.O.E., Sebastian
Impreza zaczęła się rozkręcać. Ludzie tańczą, głośno się śmieją i dużo piją. Barbara flirtuje z różnymi chłopakami, a Rachel patrzy na nią zaniepokojona. Boi się, żeby znów nie przesadziła z używkami, bo wie co się wtedy z nią dzieje. Barbara lubi często przesadzać.
- Więc twój brat jest studentem, tak? - pyta Barbara bawiąc się kołnierzykiem jednego chłopaka. - A co? Chciałabyś go poznać? - unosi do góry jedną brew.
- Może. - uśmiecha się tajemniczo.
- Nie ma nic za darmo. Najpierw musisz coś dla mnie zrobić. - uśmiecha się chłopak szeroko. Barbara rozpina jeden guzik jego koszuli.
- Niegrzeczny chłopiec. - mówi i całuje go lekko w usta.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - mówi prosto w jej usta.
- Pokażesz mi? - pyta unosząc jedną brew. W jednej dłoni ma drinka, a drugą łapie go za członka. Chłopak ciężko wzdycha.
- Zawsze. - odpowiada ciężko dysząc. Rachel widząc to kręci głową zdegustowana. Podchodzi do nich i wyrywa Barbarze drinka z ręki.
- Tobie już wystarczy. - mówi pewnym siebie tonem, a potem patrzy na chłopaka. - A ty trzymaj łapy przy sobie.
On podnosi ręce w geście poddaje się.
- Nie wiedziałem, ze przyszłaś z mamusią. - mówi drwiąco. - Daj znać jak się jej pozbędziesz. - i odchodzi. Barbara patrzy z urazą na Rachel i wyrywa się.
- Musiałaś to zrobić?
- Chcesz znowu mieć kłopoty? A może zajść w nie planowaną ciążę, co?
- Umiem się zabezpieczać. Nie idę do łóżka pierwszy raz. - mówi ostrym tonem. - Przestań się o mnie martwić. Zamartw się lepiej o naszą cnotkę. - mówi kpiąco i odchodzi. Rachel rozgląda się i widzi Sookie, która stoi przy stole i pije drinka, który najwyraźniej jej nie smakuje. Wywraca oczami i idzie w przeciwną stronę.
Scena 11
Calum, Dylan i Bobby stoją w kręgu i wypatrują ładnych dziewczyn.
- Calum, a ty nie masz czasem swojej Amber? - pyta Dylan.
- Mam, mam, ale widzisz ją tu gdzieś? - uśmiecha się cwaniacko. Dylan wywraca oczami.
- Cały Hood. Ty się nigdy nie zmienisz.
- A ty z takim podejściem, nigdy nie przestaniesz być prawiczkiem. - odpowiada mu na to, na co Bobby zatyka dłonią usta aby się nie roześmiać.
- Wal się, Hood. - odpowiada, na co Calum zaczyna się śmiać. Nagle przechodzi obok nich Kylie, na co Bobby wzdycha widząc ją. Calum to widzi.
- Puknąłbyś ją, co nie?
- Hej! A gdzie uczucia? Miłość? Zaufanie? - odpowiada oburzony.
- Ty i Dylan powinniście założyć jakiś klub prawiczków.
- Ale masz rację. Puknąłbym ją. - mówi śmiejąc się głośno, a Dylan wywraca oczami zirytowany.
- Może ci pomóc? - Calum porusza zabawnie brwiami.
- Sorry, ale sam wiem jak to zrobić.
- Och, nie miałem tego na myśli. - macha niedbale dłonią.
- Tylko co?
- Przekonasz się wkrótce. - odpowiada tajemniczo.
- Twoje intrygi nigdy nie kończą się dobrze, więc uważaj. - mówi Dylan.
Scena 12
Jedna dziewczyna pije wino i tańczy, Sookie podbiega do niej przerażona i wyrywa oburzonej dziewczynie kieliszek. Ta patrzy na nią z wściekłością, więc wyjaśnia:
- Nie na nowym dywanie! Będę miała przez to problemy.
Dziewczyna głośno się śmieje.
- Będziesz miała dopiero problemy, gdy nie oddasz mi mojego picia. - mówi patrząc na nią z wyższością.
- Wybacz, ale wolę to niż konfrontacja z rodzicami.
- Mami córusia. Och, jak miło. - odpowiada z drwiną. - Ciekawe co twoja kochana mamusia powie na siniaka pod okiem.
Sookie otwiera przerażona oczy, jednak w porę ktoś ją odciąga od dziewczyny mówiąc:
- Wybacz, ona tak zawsze, jest poukładana i grzeczna. A ty lepiej nie szczekaj tak głośno, jeśli nie chcesz mieć kłopotów ze mną. - mówi Adrianna. Dziewczyna wzrusza ramionami, mówiąc:
- Dobra, nie ważne. Rozumiem. I odchodzi. Adrianna i Sookie zostają same.
- Dzięki. Po prostu nie mogę tego ogarnąć.
- Pierwszy raz organizujesz imprezę? - pyta Adrianna, a Sookie nie odpowiada, więc zaczyna się śmiać. - Ale bywałaś już na nich, prawda?
- No jasne. - kłamie dziewczyna. Adrianna wywraca oczami, wiedząc, ze nie mówi prawdy.
- Trzymaj się z daleka od takich suk. Nic dobrego z tego nie wyjdzie.
- Okey. Dzięki jeszcze raz za pomoc. Prawdopodobnie teraz miałabym wielkiego siniaka pod okiem. - śmieje się.
- Tak, prawdopodobnie tak.
Potem ich wzrok kieruje się na Barbare, która tańczy z jakimś chłopakiem ocierając się o jego spodnie tyłem. Patrzą na nią z lekkim obrzydzeniem, a potem patrząc na siebie i uśmiechają się lekko. Wtedy Adrianna pierwszy raz myśli, ze być może Sookie nie jest taka zła jak im się wydawało na początku.
Scena 13
Barbara siedzi na kanapie, a obok niej znajdują się inni uczniowie. Głośno się śmieją i piją drinki. Barbara bierze rurkę i wciąga przez nos narkotyki, które znajdują się na stole, a potem głośno się śmieje. Chłopak z którym wcześniej flirtowała znajduje się obok niej. Kładzie swoją dłoń na jej kolanie i mówi:
- Może ulotnimy się gdzieś w bardziej ustronne miejsce, co?
Barbara patrzy na niego, a potem głośno się śmieje.
- Naprawdę jesteś nie grzecznym chłopcem. Ale lubię takich. - mówiąc to zabiera jego dłoń ze swojego kolana i bierze go za dłoń. - Nigdy nie robiłam tego w piwnicy.
Chłopak uśmiecha się łobuzersko.
Tymczasem Kylie szuka swoich przyjaciół i idzie przez korytarz. Nagle ktoś podaje jej drinka szepcząc na ucho:
- Pij do końca, skarbie.
Dziewczyna odwraca się, ale nie ma za nią nikogo. Marszczy brwi i patrzy na drink. Potem wzrusza ramionami i pije do końca.
- Wow. Dajesz nie zły odlot. - mówi patrząc na trzymaną w ręku pustą szklankę.
Scena 14
Barbara i chłopak wchodzą piwnicy namiętnie się całując. Chłopak kopniakiem zamyka drzwi i popycha dziewczynę na ścianę. Ta głośno się śmieje i przyciąga go do siebie za kołnierz koszuli. Jego ręce schodzą niżej i niżej i łapie ją za biodra przyciskając swoje krocze do jej mocniej. Oboje jęczą w swoje usta głośno.
- Jak właściwie masz na imię? - pyta Barbara.
- Allan. - odpowiada dysząc.
- A więc pieprz mnie Allan. - mówi dziewczyna łapiąc go dłonią za krocze. Chłopak podciąga jej sukienkę do góry i zdejmuje majtki, a potem ona wskakuje na jego biodra, prze okazji ściągając mu spodnie bokserki. Allan wchodzi w nią gwałtownie, a Barbara wije się i jęczy.
-Tak, tak, mocniej. - mówi dysząc. Trzyma go rękami za ramiona, podczas gdy dłonie chłopaka znajdują się na jej tyłku.
- Niegrzeczna dziewczynka.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - mówi uśmiechając się cwaniacko. Allan odwraca ich tak, że teraz to on jest dociśnięty do ściany.
Scena 15
Rachel rozgląda się po pomieszczeniu w poszukiwaniu Barbary. Gdy widzi jej znajomych siedzących przy stoliku pyta się ich:
- Widzieliście Barbare?
Oni śmieją się i głośno rozmawiają. Rachel posyła im pytające spojrzenie, więc jedna dziewczyna odpowiada:
- Poszła gdzieś z Allanem.
- No tak. Mogłam się tego spodziewać. Bardzo była pijana?
- Trochę. Ale stała na nogach. - powiedziała dziewczyna.
- Dzięki. - mruknęła niezadowolona Rachel. Potem podeszła do Adrianny i Kendall. - Barbara znów się upiła. - Po to są imprezy? - odpowiedziała Kendall.
- Ostatnio po pijaku wskoczyła z balkonu do basenu omal nie łamiąc sobie karku.
- Sookie nie ma basenu.
- Ale ma balkon. - odpowiedziała Rachel.
- Za bardzo starasz się ją kontrolować. Daj jej żyć. - powiedziała Adrianna. - Barbara wie co robi. Nikt nie ma w życiu takiego szczęścia jak ona.
- W sumie masz rację. - odpowiada dziewczyna. - Ten chłopak cały czas się na ciebie gapi.
- Jaki? - pyta Adrianna.
- Tamten. - odpowiada Rachel wskazując ruchem głowy na Dylana.
- Ach ten. - mówi śmiejąc się. - Spotkałam go na korytarzu. Pewnie robi sobie jakieś nadzieje jak każdy chłopak. Cóż, nie ma u mnie szans. - odpowiada uśmiechając się zadziornie.
Scena 16
Sookie siedzi na krzesełku w kuchni i pije wino. Już nie przejmuje się, że ludzie zniszczą jej dom. Dochodzi do wniosku, ze sama sobie na to zasłużyła. Chciała tej imprezy, a właściwie Barbara ją do niej zmusiła. Nagle ktoś wchodzi do pomieszczenia. Gdy odwraca się widzi Ashtona. Jej oczy otwierają się szeroko, bowiem od dawna jej się podobał.
- Wiesz gdzie są papierowe ręczniki? - pyta.
- Tak, w szafce. - odpowiada wyrywając się z zamyślenia. - Zaraz ci je dam. - mówi i otwiera szufladę i podaje mu.
- Dzięki. Cindy za dużo wypiła i.. trochę pobrudziła łazienkę.
- Cholera. - mruknęła Sookie tak, żeby Ashton tego nie usłyszał.
- Trochę zrobiło mi się żal właścicielki domu i postanowiłem wiesz, coś z tym zrobić.
Sookie przez moment nie mogła oddychać. On bowiem nie wiedział, że to jej dom i chciał posprzątać? Pomyślała, że to najsłodszy chłopak na świecie.
- Dziękuje. - mówi cicho.
- Za co? - dziwi się gdy stoi przy wyjściu.
- Za posprzątanie mojej łazienki?
Ashton uśmiecha się pokazując swoje dołeczki w policzkach.
- Nie ma za co.
Po tych słowach wychodzi. Sookie zostaje sama i aż trzęsie się z podekscytowania.
Scena 17
Kylie wchodzi po schodach chwiejąc się na nogach. Gdy idzie korytarzem widzi Bobby'ego, który chodzi zdezorientowany. - Co tu robisz? - pyta.
- Szukam toalety, a ty?
- Pokoju. - odpowiada beztrosko patrząc mu prosto w oczy. Potem podchodzi do jednego i otwiera drzwi, patrzy przez moment na Bobby'ego, póki nie pyta:
- Zainteresowany?
Chłopak kiwa głową z ochotą.
Scena 18
Uporczywy dzwonek do drzwi zakłóca imprezę. Barbara dopija drinka i kompletnie pijana idzie otworzyć drzwi. Widzi w progu dwóch policjantów. Uśmiecha się do nich słodko.
- Zapraszam panów, zapraszam. - mówi wskazując im ręką na środek domu. - Swoją drogą nie wiedziałam, że ktoś zaprosi striptizerów. - śmieje się.
- Kim pani jest? - pyta jeden z policjantów.
- A kim chcesz abym była? - patrzy na niego prowokacyjnie.
- Czuć od pani alkohol. Nie jesteś pełnoletnia, prawda?
- Przepraszam to jakieś przesłuchanie? Pieprzcie się! - krzyczy i chce zamknąć drzwi, ale jeden z policjantów je przytrzymuje. Oboje wchodzą do domu. Tam wszyscy się śmieją i piją, ale gdy widzą policjantów przestają.
- Pójdziesz z nami. - mówi jeden z gliniarzy biorąc Barbare za rękę. - Zabierzemy cię na komisariat, a stamtąd odbiorą cię rodzice. Kto jest właścicielem tego domu? - wszyscy milczą. Po chwili odzywa się Sookie.
- To mój dom.
- A więc pójdziesz z nami. Jesteś zatrzymana pod zarzutem zakłócania ciszy nocnej i picia alkoholu jako nie letnia, a także dawania go innym.
Sookie wygląda na przerażoną. Ma ochotę się rozpłakać.
- Proszę nie. To nie ja zorganizowałam imprezę.
- Mogę też dodać stawianie oporu podczas zatrzymania. - mówi policjant i Sookie idzie z nimi. W progu odwraca się jeszcze raz i widzi spojrzenie Kendall, Adrianny i Rachel. W oczach Sookie błyszczą łzy. Jest spanikowana.
Scena 19
Na komisariacie Barbara siedzi od godziny. Jest zmęczona i wściekła.
- Chce mi się pić! - krzyczy. - I jestem głodna! No co się tak gapisz zdziro? Daj mi coś do picia! - krzyczy na przerażoną dziewczynę, która tam sprząta. Ona jednak ucieka. Barbara wywraca oczami. Wtem zauważa swoich rodziców.
- Mamo! Tato! Jestem okropnie zmęczona. Proszę, zabierzcie mnie do domu.
- Coś ty znowu zrobiła! Impreza? Alkohol? Miałaś się uczyć. Ty nie odpowiedzialna dziewucho! - krzyczy jej ojciec. - Okłamałaś nas! To nie dopuszczalne w tej rodzinie.
- Wybaczcie. - mówi spuszczając głowę.
- Wybaczcie? Tylko tyle masz nam do powiedzenia?
- Nie złość się na nią. - mówi jej mama. - Tu są ludzie. Porozmawiamy w domu.
- I co z tego, że są ludzie? Niech widzą jaką mamy nie odpowiedzialną córkę! - wrzeszczy jej ojciec. - Zawiodłaś mnie okropnie! Masz zakaz wychodzenia z domu na czas nie określony.
- A szkoła? - pyta wstając gwałtownie z krzesełka.
- Po szkole. - dodaje jej ojciec. - Mało ci było we wakacje?
- Chciałam odpocząć od nauki! - krzyczy Barbara. - To tak wiele dla was? Nigdy nie mieliście 17 lat?
- Jesteśmy twoimi rodzicami. Mamy prawo dawać ci zakazy i nakazy. A ty powinnaś się do nich stosować. Idziemy stąd. - mówi jej ojciec. Barbara patrzy na niego ze złością.
Scena 20
Sookie siedzi na komisariacie już dwie godziny. Głowę ma spuszczoną na krzesełku i śpi. Nagle jakaś kobieta ją potrząsa. Dziewczyna budzi się gwałtownie.
- Tak?
- Jesteś wolna. Ktoś wpłacił za ciebie kaucję.
Sookie otwiera zaskoczona oczy.
- Kto?
- Idź na zewnątrz, a się dowiesz.
- Czy to był chłopak? - pyta mając nadzieje, ze to Ashton.
- Może. - odpowiada kobieta wzdychając i wychodzi.
Sookie poprawia przy lusterku włosy i wybiega z komisariatu. Jest szczęśliwa. Jednak gdy znajduje się na dworze, widzi czarny samochód. Jest wprawdzie ciemno, ale świeci światło z ulicznych latarni.
- Rachel? - pyta zdziwiona.
- Wsiadaj. - mówi otwierając drzwiczki od strony pasażera, a sama siadając za kierownicą. Sookie wsiada do auta i zamyka drzwi.
- D-dlaczego?
- Nie ma za co, tak właściwie. - odpowiada odpalając samochód.
- Dzięki. Naprawdę dziękuje. Ale myślałam, że mnie nie lubisz.
- To, ze wpłaciłam za ciebie kaucję nie oznacza, że jesteśmy koleżankami. Nie chciałam po prostu abyśmy miały kłopoty. Wieści szybko się rozchodzą, a ja wole uniknąć nie potrzebnego szumu. Szczególnie po poprawczaku. - mówi jak gdyby to nie było nic wielkiego.
- Och. Tak. Racja. Zapomniałam, to znaczy...nie wiedziałam. - mówi.
- Spoko. Przyzwyczaiłam się, że każdy o tym wie i mówi. - odpowiada wzruszając ramionami.
- Tak, ale... mimo wszystko to nie właściwe. Wiesz, obgadywanie za plecami.
- Nic co ludzkie nie jest właściwie. Gdy dajesz ludziom palec, wezmą całą rękę. Tak było od nie pamiętnych czasów. - odpowiada. Sookie milczy.
Scena 21
Gdy podjeżdżają pod dom Sookie, ona wychodzi z samochodu i mówi:
- Jeszcze raz dziękuje.
- Narazka. - odpowiada Rachel machając jej lekko. Sookie uśmiecha się i zamyka drzwiczki. Idzie w stronę domu. Otwiera szeroko oczy, gdy widzi samochód ojca. Wie, że będzie miała przechlapane. Otwiera drzwi domu i widzi ubrudzony dywan, krzesełka porozwalane, marihuanne na stoliku, alkohol... Jej ojciec schodzi właśnie po schodach.
- Wyjaśnisz mi to jakoś?
- Ale co?
- Nie udawaj głupiej Sookie. Dobrze wiesz co. Gdzie mama tak właściwie?
- U koleżanki. Została na noc.
- Och. - unosi jedną brew. - I dlatego pomyślałaś, ze wszystko ci wolno, tak? Gratuluje. - klasnął w dłonie. - Więc tak zabawia się nasza kochana córeczka gdy rodziców nie ma w domu. Brawo.
- Nie masz prawa mnie krytykować! Spójrz na siebie. Nigdy cię nie ma w domu, pracujesz całymi dniami! A gdy ja chcę się rozerwać, jesteś zły.
- Picie alkoholu i wciąganie koksu nazywasz rozerwaniem się? Gratuluje wyobraźni i przyjaciół.
- To nie są moi przyjaciele. Nawet polowy osób nie znam.
- Więc kto ich zaprosił?
- Czy to ważne? Proszę, daj mi karę! Nakrzycz na mnie! proszę. Ale jutro bo teraz chce się wyspać.
Sookie idzie schodami na górę. Nagle słowa jej taty zatrzymują ją.
- Co się stało z moją Sookie?
- Co się stało z moim tatą? - odpowiada i znika w swoim pokoju. Tam kładzie na łóżku i zaczyna płakać.
Scena 22
Następnego dnia Kylie budzi się naga w obcym domu i sama w łóżku. Łapie się za głowę i rozgląda się po pomieszczeniu.
- Gdzie ja jestem? - pyta sama siebie. Wstaje z łóżka, zakrywając się prześcieradłem i zbiera swoje ubrania z podłogi. Potem siada na łóżku i siedzi przerażona. - Co się stało? - pyta siebie ponownie, jednak nie może sobie przypomnieć. Sprawdza swój telefon. - Cholera. Spóźnię się do szkoły. - mówi.
Scena 23
Sookie wstaje rano i schodzi po schodach. Również jest zmęczona, ale musi iść do szkoły. Całą wczorajszą noc musiała sprzątać dom, zanim jej mama wróci i zobaczy to wszystko.
- A co z dywanem? - pyta jej tata zaparzając sobie kawę. Sookie siada na krzesełku w kuchni.
- Kupimy nowy. - odpowiada.
- Błąd. Ty kupisz nowy. - wskazuje na nią palcem. - Dokładnie taki sam.
- Ale tato! On kosztował 200 $. Musiałabym wydać wszystkie swoje oszczędności. - mówi. Jej tata wzrusza ramionami.
- Mogłaś nie organizować imprezy. Teraz za to zapłacisz. Przykro mi. - mówi i wychodzi z kuchni. Sookie ciężko wzdycha. Nagle z góry schodzi Kylie. Jest zmęczona. Idzie do kuchni gdzie znajduje się Sookie.
- Kylie? Co tu robisz? - pyta.
- Nie mam pojęcia. Ale muszę się napić kawy. - odpowiada podchodząc do ekspresu. - Nic nie pamiętam z wczoraj.
- Ja bym wolała nic nie pamiętać. - mówi cicho.
- Wiesz w ogóle dlaczego byłam naga? - pyta.
- Nie. - odpowiada dziewczyna. - Może się z kimś przespałaś?
- Jestem tego wręcz pewna. Nie pamiętam nawet z kim. - wzdycha. - Ale ta osoba musiała wiedzieć, ze jestem kompletnie pijana i mnie wykorzystała. Kto był wczoraj na górze?
- Barbara z jakimś chłopakiem. Tyle wiem. I... chyba Bobby?
- Bobby? - unosi do góry jedną brew. - Hm, interesujące.
Scena 24
Kendall, Rachel i Adrianna stoją w swoim towarzystwie. Wszystkie głośno się śmieją i mają doskonałe humory. Nagle Kendall pyta resztę:
- Widziałyście Barbare?
- Wczoraj zabrała ją policja. - odpowiedziała Adrianna. - Tyle wiem.
Rachel, która trzyma telefon mówi:
- Właśnie napisała na twitterze "nudny dzień w domu:(" - mówi pokazując im telefon.
- Czyli zabrali ją rodzice. Wszystko jasne. - Adrianna kiwa głową. - Nie prędko pojawi się w szkole. Już we wakacje byli na nią wściekli. Teraz jej się dostanie.
- Tak kończą się imprezy organizowane przez Barbare. - odpowiada Rachel. - Może to ją czegoś nauczy.
- Nie sądzę. - roześmiała się Kendall. -
To Barbara. Jej nic nie nauczy. Nawet gdyby musiała spędzić w domu cały rok to jestem pewna, że pierwszą rzeczą po wyjściu byłaby właśnie impreza.
- Masz rację. - powiedziała Adrianna. Nagle podchodzi do nich zdenerwowana Kylie.
- Hej Kylie. Coś się stało? - pyta Kendall.
- Słuchajcie, jestem prawie pewna, ze wczoraj ktoś mi podał pigułkę gwałtu. - mówi dziewczyna, a jej siostra otwiera szeroko oczy.
- Co?
- Obudziłam się naga w domu Sookie i
nic nie pamiętam, a wczoraj ktoś podał mi drink i kazał pić do dna. I chyba wiem kto to zrobił...
- Kto? - odzywa się Adrianna.
- Bobby.
Scena 25
Kendall podeszła do Bobby'ego mając jedną dłoń zaciśniętą w pięść. Była wściekła. Miała ochotę go zabić. Bobby akurat przechodził korytarzem, gdy Kendall wrzasnęła:
- Ty sukinsynu! - i uderzyła go z całej pięści w twarz. Bobby jęknął, a z jego nosa poleciała jasnoczerwona krew.
- Za co?! - krzyczy.
- Za wykorzystanie seksualnie mojej siostry! Ty dupku! Podałeś jej pigułkę gwałtu. Brzydzę się takimi skurwielami jak ty! - krzyczy Kendall, a jej twarz robi się czerwona. Podchodzi do niej Kylie, której łzy zaczynają lecieć po policzkach.
- Nic jej nie podałem. - mówi trzymając się za nos.
- Owszem podałeś. - odzywa się Kylie. - Wczoraj... gdy chodziłam po korytarzu zobaczyłam cie... mówiłeś, że szukasz toalety. Teraz to pamiętam. A potem obudziłam się naga. Połączyłam wszystko w jasną całość.
- Jesteście nienormalne! Nie podałem jej żadnej pigułki gwałtu. A seksu sama chciałaś. - powiedział Bobby. - Co? Ja ci kazałem rozkładać przede mną nogi? To twoje usprawiedliwienie? Pigułka gwałtu? Błagam cię.
W tym momencie Kendall ponownie uderzyła go w nos.
- Sugerujesz, ze moja siostra to dziwka? - mówi ostrym tonem. - Idziemy do dyrektora. - mówi i ciągnie swoją siostrę za ramię.
- Nie chcę. - szepcze dziewczyna.
- Takim gwałcicielom powinni odciąć penisy. - mówi z odrazą Kendall.
Scena 26
Sookie siedzi na murku i czyta książkę. Nagle ktoś dotyka jej bioder i mówi:
- Zgadnij kto?
- Cześć. - odpowiada Sookie
- Wyglądasz jakoś miernie. - śmieje się Rita. - Ciężka noc, co?
- Chyba tak. - odpowiada.
- Podobno była wczoraj jakaś akcja z imprezą, słyszałaś o tym?
- Jaka akcja z imprezą? - Sookie udaje, że nie wie o co chodzi.
- Racja, zapomniałam. Nie interesujesz się takimi rzeczami.
Sookie kiwa głową. Wtedy podchodzi do niej Barbara, która postanowiła przyjść do szkoły. Gdy widzi Rite, nie może się powstrzymać i mówi:
- Świetna impreza była wczoraj, co? Nie przejmuj się policją. Każda impreza potrzebuje glin. - śmieje się i macha jej. Sookie spuszcza głowę, a Rita przez jakiś czas milczy.
- Impreza, tak? - Rita zakłada ręce na klatkę piersiową. - Z nimi?
- Rita, ja...
- Nawet mnie nie zaprosiłaś! - krzyczy. - Nie wierzę, ze tak ci namieszały w głowie te suki w tak krótkim czasie. Spodziewałam się tego, ale po dwóch dniach? - Rita kręci głową z niedowierzaniem i odchodzi. Sookie chowa twarz w dłoniach. Ktoś dotyka jej ramienia. Gdy na niego patrzy Sookie widzi Ashtona. Otwiera szeroko oczy zaskoczona.
- Hej. - mówi nieśmiało.
- Cześć Sookie. Jak tam? - mówi przeskakując murek i siadając obok niej.
- W porządku.
- To super. Słuchaj, mam mecz jutro i pomyślałem sobie, że... wiesz, fajnie by było gdybyś przyszła? Prawie każdy z naszej klasy przychodzi na mecze tylko ty nie...
- To nie moja bajka. - odpowiada uśmiechając się. - W takim razie, wybacz.
- Nie, nie! - mówi szybko, a Ashton uśmiecha się. - Chętnie przyjdę. Nie ma sprawy. - odpowiada.
- Cieszy mnie to. To do zobaczenia jutro. - uśmiecha się ostatni raz i odchodzi.
Scena 27
Kendall i Kylie są u dyrektora siedzą i czekają aż sekretarka zaprosi ich do gabinetu. Kylie postukuje palcami o poręcz fotela, stresuje się. Kendall dotyka jej dłoni.
- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Już nigdy cie nie skrzywdzi. - uśmiecha się do niej pokrzepiająco.
- Wiem, ale... jeśli to nie on? - pyta.
- Wszystkie fakty wskazują na niego. Pamiętasz jak go spotkałaś na korytarzu, prawda?
- No niby tak. - odpowiada.
- Byłaś naga gdy się obudziłaś. Wykorzystał cię. To dupek, który zasługuje na poprawczak.
Kylie jednak nie jest co do tego przekonana. Ciężko wzdycha, nie pewna czy to co robi jest słuszne. Nagle sekretarka przychodzi i mówi, ze dyrektor na nich czeka. Obie wstają i kierują się do gabinetu.
Scena 28
- Słyszałeś? - mówi Dylan podchodząc do Caluma, który słucha muzyki.
- O czym? - pyta nic nie rozumiejąc.
- Bobby jest oskarżony o gwałt.
- Co? - Calum otwiera szeroko oczy. - To jakiś żart?
- Chciałbym. Pamiętasz Kylie Jenner? Tak, to ona go oskarżyła. Mówi, że podał jej pigułkę gwałtu.
Calum przygryza wargę.
- Jest tego pewna?
- Nie. Ale widziała go w korytarzu i rozmawiała z nim i to było ostanie jej wspomnienie. - Dylan siada na murku. - Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Bobby został wezwany właśnie do dyrektora. Cholera. Wszystko się pieprzy.
- Dylan, błagam, nie zabij mnie... - Calum przymyka oczy.
- Dlaczego? Nie mów, ze to ty ją zgwałciłeś.
- Nie, jezu! Oczywiście, ze nie. Ale... to ja byłem osobą, która podała jej pigułkę gwałtu.
- Co?! - Dylan wstaje z wrażenia. - Jak mogłeś?
- Bobby'emu się podobała, a ja chciałem mu pomóc. Nie chciałem źle, naprawdę. Chciałem tylko aby mu się oddała i miał nie zapomnianą noc. Nie miałem pojęcia, że zrobi się z tego taka afera. Gdybym wiedział wcześniej nigdy bym tego nie zrobił. Możesz być pewien.
- To nie ma znaczenia. Musisz powiedzieć prawdę, do cholery! - krzyczy Dylan.
- Nie mogę. Będę miał spore problemy przez to.
- Teraz te problemy ma Bobby!
- Ale przespał się z nawaloną dziewczyną! Wiec w sumie ją wykorzystał.
- Czy ty siebie słyszysz? Boze, podałeś jej pigułkę gwałtu! To jest karalne! Nie ma znaczenia czy Bobby się z nią przespał czy nie. Zrobiłeś coś okropnego i powinieneś za to zapłacić.
- Wiem... i przyznam się, ale jeszcze nie teraz. Dylan, proszę. Obiecaj, ze nie powiesz Bobby'emu prawdy. Sam to zrobię. Dylan... Jesteś moim najlepszym przyjacielem, musisz to dla mnie zrobić.
Dylan milczy, a potem siada obok niego.
- Góra tydzień. - mówi z naciskiem, a Calum oddycha z ulga.
Scena 29
Kendall i Kylie siedzą u dyrektora, a Kylie płacze. Nagle do pomieszczenia wchodzi Bobby. Jest przerażony. Staje przy drzwiach i mówi:
- Nic jej nie zrobiłem. Sama tego chciała!
- Tak usprawiedliwiasz gwałt? - pyta Kendall.
- Nie zgwałciłem jej! - broni się.
- Usiądź Bobby. - mówi dyrektor wskazując na wolne miejsce. Bobby wykonuje jego prośbę. - Opowiedz co tam się wydarzyło.
- Szukałem toalety i plątałem się po korytarzach. Nagle zauważyłem Kylie, która wyglądała na wstawioną, ale sama zaproponowała pójście do sypialni. Do niczego jej nie zmuszałem.
- Więc tak jakby wykorzystałeś pijaną koleżankę. - mówi dyrektor. - To również podlega karze.
- Ktoś jej dorzucił do drinka pigułkę gwałtu! - krzyczy Kendall. - To podlega karze i on za to zapłaci. - wskazuje na niego. - Cała szkoła się o tym dowie. Stracisz szanse u wszystkich dziewczyn. - patrzy na niego z wyższością.
- Nic złego nie zrobiłem! - broni się.
- Zgwałciłeś ją! - mówi Kendall wskazując na zapłakaną Kylie.
- Dobrze, uspokójcie się. - mówi dyrektor. - Bobby, jesteś na jakiś czas zawieszony w obowiązkach ucznia. Nie przychodź do szkoły powiedzmy 2 tygodnie. Po tym czasie zobaczymy. Aha, i muszę porozmawiać z twoimi rodzicami.
- Co? Nie, błagam! - krzyczy Bobby. - Oni są bardzo surowi, nie.
- Mogłeś myśleć wcześniej. - mówi Kendall. - Zanim zrobiłeś jej taką krzywdę ty... - gryzie się w język.
- Kendall, ty już możesz wyjść. Chciałbym jeszcze zostać z Kylie i Bobbym. - mówi dyrektor.
- Nie! - krzyczy, jednak gdy widzi jego spojrzenie, wstaje nie chętnie i udaje się do wyjścia. Tam widzi Adrianne i Rachel. Podchodzi do nich.
- I co? - pyta Rachel.
- Zawieszą go w obowiązkach ucznia. Ale to nie wystarczająca kara. Muszę się na nim zemścić. - mówi Kendall.
- Zemsty to nie jest dobry pomysł. - mówi Rachel. - Sama coś o tym wiem.
- Chodzi ci o nauczyciela, którego pobiłaś?
- Tak. Możesz trafić do poprawczaka.
- Och, przecież nie chce go pobić. - macha nie dbale ręką. - Ale coś wymyślę. - mówi do siebie i odchodzi od nich. Wpada po drodze na Barbare.
- Hej, co jest?
- Bobby wykorzystał moją siostrę. - mówi i odchodzi. Barbara otwiera szeroko oczy i wskazuje na nią palcem.
- Coś przeoczyłam?
- I to sporo. - mówi Adrianna.
- Rodzice cię puścili do szkoły? - pyta Rachel.
- Tylko do szkoły. Mam zakaz wychodzenia z domu. - jęczy. - Jak ja to wytrzymam. - spuszcza wzrok.
- Wiesz, są gorsze rzeczy. - mówi Adrianna.
- Na przykład jakie?
- Dosypanie pigułki gwałtu do drinka. - mówi za nią Rachel. - Bobby dosypał Kylie, podobno. Ale to mógł być każdy.
- Ale nie każdy ją wykorzystał. - mówi na to Adrianna. - Nie chce wiedzieć co musi czuć Kylie.
- Ona nic nie pamięta! - wybucha Rachel. - Po za tym sama tego chciała.
- Bo ktoś jej podał pigułkę gwałtu. - odpowiada na to Ade.
- Hej, hej. Uspokójcie się. To problem Kendall. Nie nasz. Nie walczmy o to. - mówi Barbara. - Ja muszę udać się na imprezę w przyszłym tygodniu, a wy mi w tym pomożecie.
Dziewczyny wywracają oczami.
Scena 30
Calum siedzi w kawiarni w której umówił się z Amber. Nie jest pewien czy to dobry pomysł. Ale dziewczyna bardzo mu się podoba i jest pewien, że zrobiły dla niej wszystko. Gdy wchodzi, Calum wstaje i odsuwa jej krzesełko.
- Hej. Wyglądasz ślicznie. Amber siada.
- Dzięki. Co zamawiamy? - bierze do ręki menu.
- Ja chyba sok.
Podchodzi do nich kelner.
- Co dla państwa?
- Dla mnie latte cappucino z pianką i dla niego to samo. - mówi Amber z uśmiechem, a kelner kiwa głową i odchodzi.
- Nie zamawiałem tego!
- I już nie zamówisz, przynajmniej ze mną. - odpowiada z uśmiechem. - To po co zadzwoniłeś?
- Ja? - pyta Calum zdziwiony. - Bo dałaś mi swój numer?
- Aha, czyli chodzi co o seks. - mówi wywracając oczami.
- Nie! To znaczy, skąd wiesz?
- Każdemu nastolatkowi chodzi o seks, to normalne. Hormony buzują.
- Nie każdemu, bo na przykład mój przyjaciel...
- Nie obchodzi mnie twój przyjaciel. - ucina Amber. - Proponuje ci prosty układ. Sam seks, bez zobowiązań.
- Och. - Calum unosi brew. - Naprawdę?
- Tak. - odpowiada rozglądając się po kawiarni, czy aby nikt ich nie słyszy. - To jak? Zgadzasz się? Nie musimy nawet rozmawiać ze sobą, jeśli nie chcesz. Spotykamy się u mnie, mój mąż pracuje cały dzień, więc mamy dom dla siebie.
- Co? Twój mąż? Myślałem, że facet w sklepie to twój brat.
Amber śmieje się.
- Jesteś jeszcze taki nie doświadczony dzieciaku. To będzie przyjemność cię czegoś nauczyć.
- Okey. W porządku. Zgadzam się. - mówi nie przekonany, a kelner stawia im zamówione picie.
- Dziękuje. - Amber kiwa głową.
- Miałaś już z kimś taki układ?
- Shh. Don't talk, remember?
- Yeah. - Calum kiwa głową. - W co ja się wpakowałem... - mruczy do siebie tak aby Amber nie usłyszała.
- To idziemy do toalety? - pyta nagle. Calum wyrywa się z zamyślenia.
- Jasne. - odpowiada i oboje wstają od stolika.
Washington Social Club - Diamond Hipster Boy









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.